Zwiedzanie Tokaju

W północnej części Węgier (a także po drugiej stronie granicy, na Słowacji) produkuje się słynne na cały świat białe wino. Tokaj, bo to on – i wino, i kraina, i miasto o tej nazwie – jest bohaterem naszej dzisiejszej wyprawy. Wino stało na stołach możnych tego świata już 500 lat temu. U nas nazywane było, z wyraźnym podziwem, węgrzynem. Jak ważny jest dla bratanków Węgrów, świadczy wspomnienie o nim w... węgierskim hymnie państwowym!

Zdjęcie

Tokaj to słynny region winiarski /123/RF PICSEL
Tokaj to słynny region winiarski
/123/RF PICSEL

Niewiele jest krajów na świecie gdzie, mimo nieznajomości języka, czułbym się tak komfortowo. Sądząc z ilości spotkanych rodaków, nie tylko ja mam takie wrażenie.

Zresztą do regionu tokajskiego z południa Polski bliżej jest niż choćby ze stolicy Węgier, Budapesztu.

Reklama

A długie tradycje handlu „węgrzynami” – jak polska szlachta nazywała produkowane tu wino – dodatkowo wzmacniają nasze dobre stosunki. Sama nazwa „szamorodny”, czyli samorodny przyszła do Bratanków z języka polskiego. Do tej pory w Tokaju można spotkać na domach – obok węgierskich – nasze narodowe flagi.

Nie jest to tylko prosty zabieg marketingowy mający przyciągnąć polskich klientów. Uważny turysta dostrzeże w ścianie jednego z domów na głównej ulicy wmurowaną kulę armatnią. Znajdująca się obok tablica upamiętnia bohaterskie szarże polskich żołnierzy przeciwko wojskom austriackim w 1849 roku, w czasie Wiosny Ludów.

Miłośnicy polskich filmów bez trudu odnajdą w regionie plenery z „CK Dezerterów”. Akcja toczy się już pod koniec I wojny światowej w Sátoraljaújhely. Ta trudna do wypowiedzenia nazwa została przez scenarzystów użyta świadomie, aby pokazać zawiłości języka Madziarów.

W rzeczywistości część filmu kręcono w pobliskim Sárospataku. To urocze miasteczko słynie także z basenów termalnych. Są tacy, którzy twierdzą, że kuracja wtedy jest kompletna, kiedy po kąpieli w leczniczych wodach skosztujemy „wina królów”.

Mnie zachwycił niezwykły zamek Rakoczego, jednego z węgierskich bohaterów narodowych

Dlaczego niezwykły? Jest tu takie nałożenie stylów budowniczych, że mam wrażenie zwiedzania kilku różnych zabytków. Prawdziwy architektoniczny gulasz. Gulasz w naszym rozumieniu...

Gdy zamówimy gulasz u Węgrów dostaniemy... zupę gulaszową. Smakosze nie powinni także pominąć halaszle. To też zupa, ale powstała na bazie szczupaka czy karpia, cebuli oraz dużej ilości papryki. W moim prywatnym rankingu jest to najlepsza zupa rybna na świecie.

Amatorzy ryb smażonych też będą zadowoleni. Nad brzegiem Cisy, tam gdzie wpada do niej rzeka Bodrog, zawsze można zjeść dania z porannego połowu. Pycha! Ale oczywiście nie po to przyjeżdża się do Tokaju.

Prócz wina taką nazwę nosi miasteczko i góra, która dała nazwę całemu regionowi winnemu. I to nie tylko leżącemu w obecnych granicach Węgier. Mała część regionu leży w państwie słowackim. I tam też produkuje się tokaj, rywalizując z południowym sąsiadem. Bo przecież w produkcji wina istotne są nie granice polityczne, ale naturalne.

Najstarsza jest piwniczka Rakoczego w centrum Tokaju. Od pięciu wieków dojrzewają tu wina powstałe dzięki „szlachetnej pleśni” wysuszającej dojrzałe winogrona. Piwniczek w Tokaju, i całym regionie, jest sporo, ale większość z nich zaczyna żyć dopiero w czasie dorocznego festiwalu winnego (w pierwszy weekend października). Poza tym gorącym okresem nie ma tu tłumów, więc można spokojnie rozkoszować się królem win i winem królów, jak nazwał tokaj Ludwik XV, władca Francji.

Wśród licznych sławnych amatorów trunku znajdziemy też inne głowy koronowane: królową Wiktorię, króla Szwecji czy carów Rosji. Tokaj uwielbiali: Dumas, Beethoven, Mozart i Goethe. Ba! Na soborze trydenckim papież Pius IV wygłosił słynne słowa: „To wino powinno się znaleźć na papieskim stole”.

Którą piwniczkę wybrać? Najbardziej podobał mi się rząd składów winnych tuż przy stacji kolejowej, także we wnętrzu góry Tokaj. Na górę prowadzą szlaki turystyczne, więc między niektórymi winnicami można się przespacerować w ciągu dnia. Idealnym finałem wycieczki będzie skosztowanie wina składowanego w górze, która urodziła winogrona. Choć wyposażenie w piwnicach jest proste, to nietrudno wyobrazić sobie, że jesteśmy traktowani niczym na prywatnej audiencji królewskiej, a może nawet papieskiej.

Ile to kosztuje

Samolot z Warszawy do Budapesztu kosztuje od ok. 200 zł w jedną stronę (plus bagaż). Z Budapesztu jest dużo pociągów do Tokaju. Ceny od 4500 forintów. Pensjonaty w centrum przyjmują gości od 4000 forintów, ale zwykle trzeba zapłacić ok. 6000. Hotel w centrum – min. 7500 forintów.

Mieczysław Pawłowicz

Artykuł pochodzi z kategorii: Zwiedzaj świat

Świat & Ludzie

Zobacz również

  • Jedna z najdziwniejszych wysp świata leży na Atlantyku, około 180 kilometrów na wschód od kanadyjskiej Nowej Szkocji. Piaszczysta łacha o długości 42 kilometrów stawia czoła wzburzonym wodom,... więcej