Wybrzeże Lizbońskie - portugalski Disneyland

Położone o pół godziny drogi na zachód od Lizbony Cascais szczyci się mianem nadatlantyckiego kurortu. Ta niewielka rybacka wioska przekształciła się w połowie XIX wieku w miejsce wypoczynku bogatych mieszkańców stolicy.

Zdjęcie

Górujące nad Sintrą mury obronne Castelo dos Mouros, mauretańskiej twierdzy z VIII wieku, zdobytej przez Alfonsa Zdobywcę w 1147 roku. /123/RF PICSEL
Górujące nad Sintrą mury obronne Castelo dos Mouros, mauretańskiej twierdzy z VIII wieku, zdobytej przez Alfonsa Zdobywcę w 1147 roku.
/123/RF PICSEL

Choć rybacy nadal wypływają w morze po kraby i krewetki, to głównym źródłem dochodu jest turystyka. Trudno znaleźć tu tanie apartamentowce, których nie brakuje w innych wypoczynkowych miejscowościach.

Na szczęście, trzy niewielkie plaże są dostępne bez dodatkowych opłat. Najpiękniej położona jest centralna Rainha, otoczona ze wszystkich stron wapiennymi skałami. Miejscowi raczej się tu nie kąpią, bo dla nich jest za zimno. Ale temperatura wody sięgająca 20°C nie zraża Brytyjczyków, Skandynawów i naszych rodaków.

Reklama

Nie tylko plaże

Wybrzeże Lizbońskie to nie tylko plaże Cascais. Nieco dalej od linii brzegowej leży Sintra. Jak na tak małą miejscowość ma zaskakująco dużo pałaców.

Największe są ruiny starej mauretańskiej fortecy. Zaskoczeniem jest Pałac Narodowy da Pena. Na ruinach klasztoru hieronimitów zbudowano zamek, którego nie powstydziłby się sam Walt Disney.

Kolorowy miszmasz najbardziej podoba się dzieciom, bo przypomina budowle z parku rozrywki. Na szczęście rozpościerający się u jego podnóża park daje wytchnienie od jaskrawych barw elewacji zamku.

MP

Najdalej na zachód

Przylądek Cabo da Roca to najdalej na zachód położony przyczółek stałego kontynentu europejskiego. Malowniczo usytuowany na wysokich, ponadstumetrowych klifach ma jedną wadę: silny wiatr znad Atlantyku.

Na szczęście można schronić się przed nim (i palącym słońcem) w XIX-wiecznej latarni morskiej. Na klifach widać liczne pozostałości po kilku historycznych tsunami. Fala największego z nich miała 50 m wysokości.

Morskie pyszności

Narodową potrawą Portugalczyków jest suszony dorsz. Ponoć gospodynie znają 365 sposobów na jego przygotowanie. Jednak na wybrzeżu o wiele lepsze są świeże kraby, małże i grillowane duże odmiany sardynek.

Azulejos – błękitna ceramika

Portugalia słynie z przepięknych biało-błękitnych płytek ceramicznych o nazwie azulejos.

Słowo to wywodzi się prawdopodobnie z języka arabskiego i znaczy – gładki kamień. Inna teoria głosi, że nazwa ceramiki pochodzi od słowa azul, które po portugalsku oznacza kolor niebieski.

Ta artystyczna glazura przybyła na Półwysep Iberyjski wraz z mauryjskimi rzemieślnikami. Portugalczycy płytkami wykładają nie tylko wnętrza, ale także elewacje domów i świątyń, dworce, kościoły, a nawet stacje metra.

Warto wiedzieć

Podróż: Kilka razy w tygodniu bezpośrednio do Lizbony latają portugalskie linie TAP. Bilet kosztuje od 700 zł w obie strony. Tygodniowe wczasy z biurem podróży to wydatek ok. 2800 zł za tydzień.

Noclegi: W kurortach najtańsze noclegi znajdziemy już od 35 euro za pokój.

Wyżywienie: Turystyczny zestaw obiadowy to wydatek około 5 euro – 20 zł.

Artykuł pochodzi z kategorii: Zwiedzaj świat

Życie na gorąco

Zobacz również

  • Posiadająca diamenty, złoto i ropę Angola nie zabiega o reklamę. Aż dziw, że nie ma w tym kraju turystów. A przecież miejsc wartych zobaczenia w tym zakątku Afryki nie brakuje. więcej