Turecka Riwiera - wakacje Kleopatry

Na tutejszym wybrzeżu Morza Śródziemnego rano można jeździć na nartach, a po południu opalać się na plaży. Dla dzieci wybudowano rekordową liczbę aquaparków, dla dorosłych pola golfowe. Inne atrakcje? Antyczne zabytki i znakomita kuchnia!

Zdjęcie

W Side wypoczywała Kleopatra /123/RF PICSEL
W Side wypoczywała Kleopatra
/123/RF PICSEL

Turcja zajęła w tym roku szóste miejsce w światowym rankingu najchętniej wybieranych kierunków wakacyjnych. Aż 70 proc. turystów chce tutaj wrócić po pierwszym pobycie i to już nawet w następnym roku.

Przyciągają ich rozległe, piaszczyste plaże

Ich czystość sprawdza się co dwa tygodnie i potwierdza certyfikatem Błękitnej Flagi. Na tureckim wybrzeżu Morza Śródziemnego panuje podobny klimat jak na pobliskich wyspach Cyprze, Kos i Rodos – przez wiele miesięcy na bezchmurnym niebie świeci słońce. Wiejące tu ciepłe wiatry nasycone są na szczęście parą wodną, co czyni upał o wiele bardziej znośnym.

Reklama

W ostatnich latach wybudowano też wiele nowoczesnych hoteli. Na szczęście betonowe wieżowce przestały być już modne. Ich miejsce zajmują kameralne bungalowy w zadbanych ogrodach.

Chociaż 99 proc. Turków to muzułmanie, religia nie ogranicza swobody turystów. Nawet tutejsi mieszkańcy, zwłaszcza w zachodniej i południowej części kraju, niespecjalnie przestrzegają obowiązkowego postu podczas ramadanu.

Trzeba się tylko liczyć z tym, że nie kupimy alkoholu po godzinie 22. A zwiedzając meczet, musimy osłonić gołe ramiona i nogi. Przed wejściem do świątyni leżą zazwyczaj chusty i spódnice na rzepy, którymi możemy się okryć.

Z nart na plażę

Choć największe miasto Riwiery i zarazem popularny ośrodek wypoczynkowy, Antalya, liczy sobie prawie tyle samo mieszkańców co nasza stolica, nie ma tu atmosfery wielkiej aglomeracji. Oddech miastu dają plaże poprzecinane skalistymi zatoczkami, ciągnące się kilometrami wzdłuż południowych dzielnic.

Bliskość metropolii nie wpływa na jakość wody w morzu, która jest krystalicznie czysta.

Po dniu spędzonym na plaży warto udać się do centrum miasta. Tam znajdują się wszystkie najsłynniejsze zabytki, takie jak Wieża Zegarowa, Żłobiony Minaret – Yivli Minare z XIII wieku, biały meczet Ulu Cami nakryty charakterystycznymi trzema parami kopuł oraz piękne budynki szkół religijnych (medresy).

Spacerując krętymi uliczkami starej dzielnicy Kaleiçi w stronę cytadeli górującej nad portem, możemy zatrzymać się w którejś z licznych kafejek na herbatę lub kawę przygotowywaną w miedzianych tygielkach.

Warto orzeźwić się ayranem, czyli zimnym napojem na bazie jogurtu, wody i soli, doskonale gaszącym pragnienie. Na ulicznych stoiskach kupimy też soki ze świeżych owoców. Dobrze jest spróbować egzotycznego dla nas soku z granatów, który znany jest ze swoich właściwości zdrowotnych.

Antalya przyciąga głównie turystów spragnionych słońca i morskich kąpieli, dlatego mało osób wie, że w pobliskich górach Taurusu (ich imponujące szczyty okalają miasto z trzech stron) znajdują się też ośrodki narciarskie. Kilkanaście nowych wyciągów i 60 kilometrów tras to najnowocześniejsza baza dla amatorów nart i snowboardu między Alpami a Japonią.

Lekcja historii

Tylko 68 kilometrów dzieli Antalyę od urokliwego miasteczka Side, w którym spędzała lato sama Kleopatra. Zanim tam dotrzemy, warto zatrzymać się jeszcze w Aspendos, żeby obejrzeć najlepiej zachowane ruiny starożytnego teatru w całej Azji Mniejszej.

Side również może poszczycić się amfiteatrem z czasów rzymskich. Sąsiaduje on z agorą, czyli centrum handlowym wybudowanym w II wieku. Wokół dużego placu pod doryckimi portykami mieściły się niegdyś sklepy. Pośrodku stała świątynia poświęcona Tyche, bogini fortuny i przypadku. Choć dziś z agory i świątyni zostały jedynie szczątki, wciąż dają one wyobrażenie o tym, jakim potężnym ośrodkiem było przed wiekami to miasteczko.

Rzymskich pozostałości jest tu zresztą więcej. Gdy już obejrzymy ruiny świątyni Apollina, łaźnie oraz nimfeum (gigantyczna fontanna mierząca w czasach swej świetności 50 metrów wysokości), przyjrzyjmy się antycznym ruinom willi bogatych mieszkańców.

Prawdziwą ciekawostką są zachowane do dziś systemy ogrzewania podłogowego. Pod posadzkami domów w specjalnych komorach rozpalano ogniska, które utrzymywały ciepło podczas chłodnych i wietrznych zim.

Gdy nadejdzie pora na posiłek, lepiej nie dać się namówić naganiaczom na obiad w lokalach przy nadmorskim deptaku. Z niejasnych przyczyn Side należy do najdroższych miejsc w całej Turcji. Drogie są tu nie tylko hotele i restauracje, ale również sklepy spożywcze w centrum.

Żeby znaleźć coś tańszego, trzeba zapuścić się w boczne, mniejsze uliczki.

W rytmie disco

Równie znanym kurortem co Antalya jest miejscowość Marmaris. Słynie z szerokich plaż i ożywionego życia nocnego. Z tego powodu nazywane jest nawet turecką Ibizą.

Miasto rozciąga się nad zatoką, która jest jednocześnie wielką przystanią – może pomieścić naraz prawie tysiąc jachtów. W 1798 roku do zatoki tej wpłynął ze swoją flotą admirał Nelson, tuż po zwycięstwie nad Napoleonem w Egipcie.

Stacjonował w małej twierdzy na wzgórzu (szczęśliwie ocalałej z trzęsienia ziemi w 1958 roku, które zniszczyło starą zabudowę miasta).

Dziś w twierdzy mieści się jedyne w okolicy muzeum. Zgromadzono w nim zbiory z epoki antycznej i czasów osmańskich. Ale to jedyny historyczny akcent w Marmaris. Jego ulice zamieniają się wieczorem w jedną wielką dyskotekę, a o pieniądze turystów konkurują nocne kluby z tureckim folklorem, muzyką z lat 80., techno oraz bary karaoke. Spragnieni mocnych wrażeń mogą wybrać się także na nocny rejs statkiem, tzw. moonlight. Zabawa trwa na nim do świtu, a jej odgłosy słychać na nabrzeżu.

Dlatego turyści z małymi dziećmi i ci szukający spokoju zatrzymują się chętniej w sennych i cichych miasteczkach, np. Dalyan i Fethiye.

Na bazarze i w łaźni

Bez względu na to, do jakiego tureckiego miasta się udamy, zawsze znajdziemy w nim pomnik Mustafy Atatürka (1881-1938), uwielbianego pierwszego prezydenta Republiki Tureckiej, meczet, bazar oraz łaźnię (hammam). Wejście do tej ostatniej kosztuje około 15 euro. Nie musimy zabierać ze sobą ręcznika, suszarki do włosów ani mydła. Wszystko znajdziemy na miejscu, w dodatku wliczone w cenę usługi.

Do tradycyjnych łaźni kobiety i mężczyźni chodzą osobno, choć w niektórych miejscowościach turystycznych spotyka się też hammamy koedukacyjne.

Punktem obowiązkowym powinna być również wizyta na bazarze. To okazja do tego, by wypróbować swych sił w targowaniu się, a niewątpliwą korzyścią może być zbicie ceny nawet o połowę. Nie należy obawiać się, że zostaniemy uznani za niegrzecznych.

Osoby, które się targują, wzbudzają większy szacunek niż te, które kupują towar za pierwszą podaną kwotę. Trzeba jednak przestrzegać kilku zasad. Nigdy nie targujemy się o przedmioty bardzo tanie ani o te, których nie zamierzamy kupić.

Wzięcie do ręki towaru oznacza, że jest już nasz. Porzucenie negocjacji na tym etapie jest więc niemile widziane. Do złego tonu należy też pospieszne ubijanie interesu. Lepiej się przygotować, że w sklepie spędzimy sporo czasu, a nawet przyjmiemy od handlarza zaproszenie na herbatę. Stosowne celebrowanie zakupu sprawi, że obie strony będą zadowolone.

Co kupić?

Turyści najczęściej przywożą z Turcji złotą biżuterię, która jest dużo tańsza niż w Europie, fajki wodne (nargile), orientalne przyprawy oraz perskie dywany.

Obowiązkowym zakupem jest tzw. oko proroka, biało-niebieski amulet chroniący przed złym urokiem. Symbol ten jest tu wszechobecny. Umieszcza się go nawet na toaletach.

Herbata jak królicza krew

Każdy dorosły pije ją przy każdej okazji od rana do wieczora. Napój słodzony minimum dwiema kostkami cukru, serwuje się w szklaneczkach o kształcie tulipana (kwiat ten jest symbolem Turcji), a zaparza w dwupiętrowych czajniczkach. W dolnym gotuje się woda, w górnym esencja. Ze względu na kolor, dobrą herbatę nazywa się „króliczą krwią”.

INFORMACJE PRAKTYCZNE

✓ Wiza: Ponieważ Turcja nie należy do UE, od przyjezdnych wymagana jest wiza, którą kupisz na przejściach granicznych i na lotniskach. Zachowuje ważność przez 90 dni. Kosztuje 15 euro lub 20 dolarów.

Korzystniej wykupić wizę razem z wycieczką. W biurze Neckermann zapłacisz za nią 75 zł/os. przy siedmiodniowym pobycie w czterogwiazdkowym hotelu all inclusive (1899 zł w sezonie).

✓ Pieniądze i ceny: Środkiem płatniczym jest turecka lira (1 tl = 1,43 zł), ale w wielu miejscach akceptuje się euro. Nie kupuj lir w Polsce, ponieważ ich kurs jest niekorzystny, a kantory znajdują się w Turcji wszędzie. Ceny są zbliżone do naszych. Kebab kosztuje od 4 -5 tl, woda mineralna -1,5 tl.

✓ Komunikacja: Popularnym środkiem transportu są minibusy zwane dolmuszami. Kursują często, dojeżdżają wszędzie i o każdej porze. Płacimy przy wsiadaniu, ale kierowca rusza wtedy, gdy zbierze komplet.

Artykuł pochodzi z kategorii: Zwiedzaj świat

Olivia

Zobacz również

  • Jedna z najdziwniejszych wysp świata leży na Atlantyku, około 180 kilometrów na wschód od kanadyjskiej Nowej Szkocji. Piaszczysta łacha o długości 42 kilometrów stawia czoła wzburzonym wodom,... więcej