Najstraszniejsze miejsca z różnych stron świata

​Podróżuje się nie po to, by zwiedzać kolejne place i kościoły, ale dla dreszczyku emocji, który towarzyszy odkrywaniu nowych miejsc. Co kiedy zwykła radość podróżowania nie wystarczy? Wtedy warto spróbować turystyki z prawdziwym dreszczykiem - oto najciekawsze i najstraszniejsze miejsca z różnych stron świata.

Zdjęcie

Miasteczko Roswell. Kosmici atakują! /123/RF PICSEL
Miasteczko Roswell. Kosmici atakują!
/123/RF PICSEL

Mroczny Schwarzwald - Czarny las

Południe Niemiec obfituje w niesamowite miejsca. Oprócz tego, że można znaleźć wiele malowniczych i przyjemnych miejsc, jest również wiele takich, których człowiek nie odwiedza zbyt często, a jeśli nawet - są to wypady po dreszczyk emocji, nie tylko wycieczka krajoznawcza. Jednym z takich miejsc jest Schwarzwald, co po niemiecku oznacza czarny las.  Jest on położony na masywie górskim w rejonie Badenii-Wirtembergii i co roku odwiedzają go tysiące turystów, którzy chcą odetchnąć świeżym powietrzem i być może przeżyć przygodę.

Oczywiście większość Schwarzwaldu jest dość gęsto zaludniona, jak również jest wiele ośrodków turystycznych oferujących wędrowcom nocleg i wyżywienie. Jednak przyjemność przebywania w tym jednym z piękniejszych lasów w Niemczech wypływa nie z nocowania pod dachem. Wielu turystów wybiera nocleg pod gołym niebem, żeby doświadczyć magii miejsca.

Reklama

Oprócz samego lasu, na jego terenie możemy znaleźć tajemnicze klasztory, zamki czy ruiny, rodem z powieści gotyckich. Jednym z nich jest klasztor Fremersberg, w którzy mnisi mieli problemy z powracającymi zza grobu duchami zmarłych.  

Za to w jeziorze Mummel podobno mieszkają nimfy, które wciągają do wody zbłąkanych wędrowców... Oczywiście, to tylko legendy i mity zrodzone z ciemności Czarnego Lasu. Choć właściwie, nigdy nie wiadomo, prawda?

Tajemnice w sercu Szkocji

Do Szkocji łatwo się dostać - Tanie loty do Edynburga zabierają pasażerów wprost do serca najbardziej tajemniczego regionu Wielkiej Brytanii. W centrum stolicy Szkocji, na tle szarego nieba, wznosi się Zamek edynburski - duma dawnych czasów, symbol miasta i miejsce wszystkich oficjalnych ceremonii. Jest to jedna z najstarszych budowli w całym kraju,  nic więc dziwnego, że obrosła już taką ilością legend.

 Nie tylko zresztą zamek - duchy można spotkać w całym mieście, a co więcej - można je nawet badać na wyższych uczelniach w ramach parapsychologii.

Z powstaniem Edynburga wiąże się dość niechlubna historia. W średniowieczu na lokalnym bagnie (dziś zamienionym w park) dokonywano "testów" na czarownicach, zabijano za nieczyste praktyki, wielu ludzi popełniało samobójstwa.  W samym zamku zaś straszy dziś  tak bardzo, że uznano go za najbardziej nawiedzone miejsce w całej Szkocji. Słynna jest już historia o chłopcu, który miał zbadać, czy w lochach nie czai się jakieś zło. 

Przechadzając się korytarzami, miał cały czas grać na dudach. Oczywiście, gra po pewnych czasie ustała, a niektórzy mogą dać sobie rękę uciąć, że nieraz słyszą tajemnicze dudy w ciemnościach zamku. Przeprowadzono tam też wiele eksperymentów, które dowiodły dziwnych zmian temperatury, anomalie, reakcji magnetycznych czy niewytłumaczalnych ciągów powietrza, niemożliwych przy takim układzie zamku. 

Podobno za tymi wszystkimi  zjawiskami stoi historia więźniów przetrzymywanych w lochach zamku, w tym czarownic, które za okropne traktowanie i jeszcze gorszą śmierć, postanowiły zemścić się na swoich oprawcach oraz ich potomkach.

Można nie wierzyć w te wszystkie historie o duchach, ale warto wspomnieć, że każdy przewodnik przed zwiedzaniem miasta, a szczególnie zamku, ostrzega przez duchami i innymi zjawiskami paranormalnymi. Wchodzisz na własną odpowiedzialność.

Posągi na Wyspie Wielkanocnej

Leżąca na Ocenia Spokojnym Wyspa Wielkanocna ma za sobą niejasną przeszłość. Do dziś toczą się spory, czy zanim na te tereny przybyli Hawajczycy, były one zamieszkiwane przez inną, bardziej pierwotną wspólnotę. Tajemnica rozrosła się również ze względu na moai, posągi przypominające twarze w liczbie 887 wykute w tufie wulkanicznym. 

Tajemnicze pochodzenie moai do dziś nie zostało ostatecznie ustalone. Mówi się o niegdysiejszej obecności wodza, który musiał opuścić Wyspę. Jej mieszkańcy, by przechwycić manę (dobre moce) swojego przywódcy, ustawili moai, by sprowadzić na wyspę deszcz, a w konsekwencji obfite plony.

Legenda jak każda inna. Sytuacja jednak w ostatnim czasie się trochę skomplikowała, ponieważ w ziemi pod posągami odkryto ludzkie kości. Okazało się, że moai to nie tylko talizmany na szczęście, ale element kultu zaawansowanej religii. 

Szczątki zmarłego, wcześniej ususzone na słońcu, oddawano pod opiekę bogom, które kierowały je ku niebu - stąd ustawienie posągów tyłem do oceanu, a przodem do centrum wyspy. Co więcej, zarówno bogowie, jak i zmarli przodkowie, zapraszani byli przez wspólnoty do świętowania, posiłków czy nawet pracy.

Wszystkim odwiedzającym Rapa-nui polecamy zgłębienia tej legendy, szczególnie, że najnowsze odkrycia archeologiczne w bardzo logiczny sposób ją uzupełniają. Warto w takim razie uważać, bo być może moai widzą więcej niż myślicie i są czymś więcej niż widać na pierwszy rzut oka.

 Okazuje się bowiem, że legendarne głowy mają swoje ciała. Archeolodzy dokonali tego odkrycia już dawniej, ale do tej pory wykopaliska prowadzono od 2010 roku. Okazało się, że posągi mają ściśle przylegające do korpusu ręce i całkiem okrągłe brzuchy. Czy taki kształt ułatwiał transport? Prawdopodobnie tak.

Roswell - kosmici atakują!

Roswell, piąte co do wielkości miasto w stanie Nowy Meksyk, USA. Był rok 1947, kiedy mieszkańcy usłyszeli huk. Zanim ktokolwiek zdołał coś zobaczyć, na miejscu zebrał się oddział wojska, policja, straż pożarna. Jak się jednak okazało, władze nie były na tyle dobrze zorganizowane, by ukryć prawdę kryjącą się za tym dziwnym incydentem...

Wydarzenia z tego dnia nazywane są "Roswell 1947 incident". Według oficjalnych komunikatów miało to być jedynie rozbicie się balonu pogodowego, jednak wielu mieszkańców Roswell i okolic stworzyło swoją, zdecydowanie bardziej interesującą historię. Według nich na farmie wylądowało ufo. Szybka interwencja służb państwowych miała na celu zatuszowanie sprawy i rozpoczęcie badań nad tajemniczymi gośćmi.

Do tej pory jest to jedna z najbardziej żywotnych teorii konspiracyjnych w historii Stanów Zjednoczonych. Powstało na ten temat wiele książek - zarówno paranaukowych, jak i fabularnych. Jeden ze sceptyków zaangażowanych w badanie tej sprawy nazwał nawet pewien syndrom nadbudowywania prawdy syndromem roswellowskim. Gdy będzie odwiedzać do miejsce, uważajcie, by się mu nie poddać.

Artykuł pochodzi z kategorii: Zwiedzaj świat

FRU.PL
Więcej na temat:

Zobacz również

  • Jak przygotować się do podróży

    O ile samo podróżowanie zazwyczaj pozwala skutecznie odpocząć, o tyle przygotowanie do niego już niekoniecznie. Pakowanie, kompletowanie dokumentów oraz próba przewidzenia wszelkich możliwych... więcej