Malediwy - raj na ziemi

Lądowanie na lotnisku w Male, stolicy Malediwów, jedynym większym mieście w całym tym wyspiarskim kraju, przypomina poszukiwanie skrawku lądu wśród bezkresu szmaragdowego oceanu.

Samolot kilka godzin leci wyłącznie nad falami. Chmury, horyzont i ocean zaczynają już zlewać się w jedność, gdy pilot obniża wreszcie lot, sunie chwilę nad błękitną laguną tak nisko, że widać grzbiety fal.

Reklama

Aż w ostatniej – jak się zdaje – chwili dotyka asfaltu pasa.

Gdy maszyna wyhamuje i otwierają się drzwi, pasażerów owiewa powietrze ciepłe i rześkie zarazem. Trudno uwierzyć, że takie rajskie miejsca istnieją naprawdę.

Taksówki lotniskowe tutaj nie parkują, lecz... cumują! Do turystycznych kurortów i ekskluzywnych rezydencji rozrzuconych po prawie 1200 wyspach w 26 atolach, z któ- rych składa się Republika Malediwów, chętnych dowozi się motorówkami. Albo – jeśli podróż jest planowana na nieco głębszą kieszeń – hydroplanami.

Trzeba się spieszyć, bo wyspy mogą niebawem zniknąć...

Samo Male jest gwarnym miastem szczelnie zabudowującym największą wyspę. Pozbawione nadmiernego uroku i charakteru (zaledwie kilka starszych budynków rządowych i meczetów pozwala zawiesić na sobie oko), więc ruch od samolotów do łódek jest spory. Po prostu to, co Malediwy mają do zaoferowania leży daleko poza miastami.

Każdy z atoli to jakby obwarzanek. Ponad powierzchnię wychylają się tylko jego fragmenty, pojedyncze wysepki. Wszystkie ułożone wzdłuż takiego samego okrągłego „szablonu”, wystają ponad wodę naprawdę niewiele – średnia wysokość na Malediwach wynosi zaledwie... dwa metry nad poziom morza!

Dlatego cały kraj jest narażony na skutki efektu cieplarnianego i podnoszenia się poziomu oceanów. Wyspiarze żartują, że dlatego trzeba odwiedzić ich jak najszybciej, zanim kraj zniknie pod wodą. Same wyspy wyglądają jak klasyczny tropikalny raj – pierwsze metry od linii wody to białe, piaszczyste plaże, których piasek przyjemnie skrzypi pod stopami.

Tuż za nimi zaczyna się gęsty las palmowy, w którym żyją liczne papugi, a czasem legwany i małpy. Jedyne zagrożenie – to kokosy, które mogą spaść z nadbrzeżnej palmy. Ale o ich obcinanie w porę dbają ekipy hoteli, które zajmują takie wysepki. Większość z tych okruchów na oceanie jest tak mała, że idąc wzdłuż brzegu wyspę obchodzi się dookoła w 20-30 minut!

O to, by na tak małym obszarze goście nie czuli się znudzeni, troszczy się obsługa. Są więc koncerty, degustacje fenomenalnych dań morskich, wycieczki morskie i sport. Przede wszystkim jednak odwiedzający kurorty są zanurzeni w luksusie.

Podwodny świat jest wprost oszałamiający, przebogaty.

Większość domków, w których mieszkają turyści stoi na palach wbitych w dno oceanu. Przez szklaną podłogę można oglądać baraszkujące pod spodem ryby z raf, ośmiornice, płaszczki, a bywa, że i małe rekiny. W niektórych kurortach – np. na wyspie Rangalifinolhu wybudowano... podwodną restaurację, gdzie dania z bogatej karty degustować można w podmorskim tunelu.

Na innych sypialnie są w specjalnych kloszach pod wodą, by ani na chwilę nie tracić z oczu skarbów podwodnego świata. Bo tego co Malediwy mają pod wodą zazdrościć może im cały świat! Cały obszar wewnątrz takiego „obwarzanka” stworzonego przez wyspy to laguna – płytszy obszar oceanu, gdzie aż kipi od podwodnego życia. Wybrałem się na kilka nurkowań w okolicy wyspy Maafushi – leżącej po sąsiedzku od atolu, na którym leży Male.

Na początek podpłynęły do mnie drobne, żółte rybki, które towarzyszyły mi aż do granicy rafy. Tam pojawiło się wokół mnóstwo niebieskich ustniczków, pomarańczowych błazenków i chmary mniejszych i większych ryb w innych kolorach. Kiedy zszedłem kilka metrów głębiej, pojawiły się ławice pełne ryb lśniąco-błękitnych.

Zaglądały tu też smukłe barakudy i niezgrabnie okrągłe żółwie, powolne tylko na lądzie! Na koniec, jak na deser, przypłynęli królowie podwodnego świata – rekiny. Wbrew powszechnemu mniemaniu nie były niebezpieczne. Ale i tak ich widok zostanie w mej pamięci na długie lata!

Marcin Jamkowski

Wycieczki do ziemskiego raju niestety są drogie Samolotem z Warszawy do Male z przesiadką nad Zatoką Perską od 2,5 tys. zł. (promocje). Zorganizowane wyjazdy są dużo droższe. Bez trudu można znaleźć np. na Maafushi hostele oferujące nocleg ze śniadaniem w cenach od 80 dol. za noc.

Artykuł pochodzi z kategorii: Zwiedzaj świat

Świat & Ludzie
Więcej na temat:

Zobacz również

  • Jak przygotować się do podróży

    O ile samo podróżowanie zazwyczaj pozwala skutecznie odpocząć, o tyle przygotowanie do niego już niekoniecznie. Pakowanie, kompletowanie dokumentów oraz próba przewidzenia wszelkich możliwych... więcej