Lyon - miasto, które urzeka rozmaitością

Mieszkańcy Lyonu są tak dumni ze swego miasta, że nie mają kompleksów wobec paryżan.

Leżący u zbiegu dwóch dużych rzek, Saony i Rodanu, Lyon jest stolicą regionu Rodan-Alpy i trzecim co do wielkości miastem Francji. Z reguły kojarzy się z jedwabiem, marionetkami i wykwintną kuchnią. Mężczyźni kojarzą pewnie słynny klub piłkarski Olympique.

Reklama

Bez względu jednak na zainteresowania miasto urzeka rozmaitością, połączeniem starego i nowoczesnego. To miasto stworzone zarówno dla tradycjonalistów jak i dla goniących za modami.

Labirynt wąskich brukowanych uliczek, przy których wciąż stoją średniowieczne kościoły i renesansowe kamienice, kryje sekretne przejścia – traboules.

Intrygujące labirynty są dziś są głównie turystyczną atrakcją, ale w czasach wojennych z powodzeniem chroniły członków rozmaitych tajnych organizacji, także uczestników francuskiego ruchu oporu, do których należał również pisarz Saint-Exupéry.

Rodowód tych zadziwiających pasaży sięga zaś XV wieku i wielkich tradycji tkackich Lyonu.

To do lyońskich tkaczy jeździli polscy szlachcice po bogato zdobione pasy do kontuszy. I to właśnie na potrzeby tkaczy jedwabiu powstała w mieście zabudowa z przejściami, które nie tylko skracały drogę przenoszącym ciężkie bele tkaniny, ale też chroniły cenny jedwab przed deszczem i słońcem. W mieście jest ponad 300 traboules, najwięcej w dzielnicy La Croix-Rousse.

Choć w dawnej stolicy jedwabiu żyje dziś zaledwie dziesięciu prawdziwych rzemieślników, są jeszcze w Lyonie adresy, gdzie można dostać najlepszej jakości jedwabne wyroby. Piękne szale i krawaty ma w ofercie Ludovic De La Calle. Prowadzi on atelier przy ulicy Mourguet. Odwiedzają go nie tylko turyści, którzy chcą zobaczyć jak on sam tka jedwab na XIX-wiecznych krosnach, ale i mieszkańcy Lyonu, którzy cenią sobie wyroby najwyższej próby. Ludovic ma świetnego sąsiada – teatr marionetek.

I choć wydawać by się mogło, że to postacie z innej bajki, to istnieje zaskakująca nić wiążąca tkaczy i marionetkarzy. Żył sobie bowiem w Lyonie na przełomie XVIII i XIX wieku tkacz, niejaki Laurent Mourguet. Jak wielu kolegów po fachu, wraz z wybuchem Rewolucji Francuskiej stracił pracę. Nie poddał się jednak, a przebranżowił i został ... wyrywaczem zębów.

W tamtych czasach jednak nie stosowano środków znieczulających, a krzyki delikwenta tracącego zęba odstraszały potencjalnych klientów. Mourguet wpadł na genialny sposób zabawiania gawiedzi w trakcie „zabiegu” stworzonymi przez siebie pacynkami. Salwy śmiechu zagłuszały krzyki pacjentów i interes się kręcił.

Najsłynniejszą lalką, którą stworzył Mourguet był Guignol – tkacz. Marionetkę Guignola wszyscy Francuzi kojarzą z Lyonem. Podobnie zresztą jak postać lwa, choć nazwa miasta wcale nie od lwa się wywodzi. Historia Lyonu sięga 43 roku przed Chrystusem, kiedy to Rzymianie założyli na wzgórzu nieopodal zbiegu dwóch rzek miasto Lugdunum.

Szybko stało się ono stolicą Galii i znaczącym ośrodkiem, gdzie spotykały się drogi prowadzące z Akwitanii, Nadrenii, znad Morza Śródziemnego... Nie gdzie indziej jak w Lugdunum urodził się cesarz Klaudiusz. I choć wraz ze zmierzchem imperium rzymskiego upadła rola miasta, to znakomite położenie na skrzyżowaniu szlaków handlowych spowodowało, że w średniowieczu (już jako Lyon)odzyskało siłę i znaczenie.

Pamiątki po rzymskich początkach znajdziemy na wzgórzu Fourvière, które łatwo jest rozpoznać po charakterystycznej sylwetce bazyliki Notre Dame de Fourvière, którą niektórzy mieszkańcy Lyonu określają jako słonia leżącego do góry nogami. U stóp wzgórza rozciąga się Vieux Lyon, czyli stare miasto, największa renesansowa starówka we Francji i druga po weneckiej w Europie.

Warto pospacerować po wąskich uliczkach, kończących się nagle przytulnymi, cichymi dziedzińcami, zajrzeć w bramy kryjące przejścia, usiąść w jednej z licznych knajpek i spróbować miejscowej kuchni. Wiedzieć bowiem trzeba, że Lyon wciąż uchodzi za kulinarną stolicę Francji.

Dobrych adresów nie brakuje w bardziej rozłożystej niż starówka centralnej dzielnicy miasta – Presqu’île, która swą nazwę – Prawie Wyspa – wzięła od położenia pomiędzy wodami Saony i Rodanu.

Wśród monumentalnych budowli, którymi wypełniona jest ta dzielnica, znajdują się choćby ratusz czy opera, a także budynek znakomitego Muzeum Sztuk Pięknych, nazywanego również małym Luwrem...

M&M Ospi-Pokrywka

Ile to kosztuje

Samolot do Lyonu kosztuje 1200 zł (brak bezpośrednich połączeń z Polski). Do Paryża dolecimy za 300 zł), dalej szybką koleją – 60 euro. Pokój 2-os. ze śniadaniem w hotelu od 65 euro.

Obiad w restauracji dla osoby – od około 20 euro. Szczególnie polecamy lokalne kiełbaski i sery.

Co warto wiedzieć

Dobra strona dla turystów (7 języków, bez polskiego): www.en.lyon-france.com‎

Artykuł pochodzi z kategorii: Zwiedzaj świat

Świat & Ludzie

Zobacz również