Gibraltar - wyspa angielskiego spokoju, na morzu hiszpańskiego żywiołu

Co wiemy o Gibraltarze, egzotycznym rywalu naszej reprezentacji piłkarskiej?

Jest najmniejszą, ale dzielnie opierającą się zmianom na mapie świata angielską kolonią. Zajmuje zaledwie 6,5 km kw., na lądzie otacza go Hiszpania. W Gibraltarze mieszka aż 30 tysięcy ludzi, co czyni z kolonii jeden z najbardziej zaludnionych obszarów na Ziemi. Madryt chętnie odebrałby ten cypel Londynowi. Obie strony traktują sprawę prestiżowo, co jakiś czas groźnie prężąc muskuły.

Reklama

Nazwa Gibraltar wywodzi się z hiszpańskiej wersji arabskiej nazwy Dżabal al-Tarik, czyli „Góra Tarika”. Berberyjski generał Tarik ibn Zijad w 711 roku podbił Półwysep Pirenejski i wylądował właśnie na wznoszącej się na wysokość 426 m n.p.m. skale.

Do XVIII wieku Gibraltar pozostawał pod panowaniem Hiszpanii. W 1704 roku został zdobyty przez belgijsko-holenderską flotyllę. Od tego czasu, mimo wielu prób odbicia przez Hiszpanów, pozostaje w rę kach brytyjskich.

Gibraltar to widoczna z daleka charakterystyczna skała. Na jej szczyt można dostać się pieszo, minibusem lub kolejką linową. Szlak pieszy wymaga czasu i kosztuje sporo sił. Nie można z niego zbaczać, bo Skała jest rezerwatem przyrody.

Makaki

W samym sercu Gibraltaru ma stację kolejka linowa, która w ciągu kilkunastu minut wyniesie nas na szczyt. Przy dobrej pogodzie wyraźnie widać z niego nawet oddalone o 25 km wybrzeże Afryki. Najbardziej znanymi mieszkańcami półwyspu są... makaki. Małpy te mieszkają głównie na szczycie Skały. Tutaj najłatwiej znaleźć im pożywienie.

Zdobywają je, okradając bezczelnie turystów. Wystarczy chwila nieuwagi, aby te urodzone psotnice wyrwały torbę albo plecak. Nie gardzą też innymi zdobyczami. Można łatwo stracić telefon komórkowy, a nawet aparat fotograficzny. Te ostatnie, raczej cenne przedmioty, czasem udaje się odzyskać. Makaki pobawią się chwilę, a gdy ich zainteresowanie opadnie (lub na horyzoncie pojawi się coś do jedzenia), przedmioty zostawiają.

Kiedy jednak mają taki kaprys, potrafią zrzucać je w przepaść... Właściwie nie ma pewności, jak małpy się tu znalazły. Podobno przywieźli je Arabowie z Algieru, którym służyły za maskotki. Legenda mówi, że gdyby stąd zniknęły, Gibraltar przestałby być brytyjską kolonią.

Dlatego też, kiedy ich populacja zmniejszyła się w 1942 roku do zaledwie siedmiu osobników, Winston Churchill rozkazał sprowadzić więcej małp z Algierii i Maroka. Sądząc po dzisiejszej populacji, Anglicy zostaną tu na dłużej...

Pamięci generała Sikorskiego

We wnętrzu Skały znajdują się tunele Wielkiego Oblężenia, wykute przez Brytyjczyków już w 1704 roku. Od początku swego istnienia tunele te służyły jako składy broni, ale stacjonował w nich także garnizon artyleryjski. Wędrując w wydrążonej skale możemy poznać sposoby tworzenia tunelu oraz zapoznać się z historią obrony półwyspu. Czasem wydaje się, że za chwilę coś się wydarzy, że padnie armatni wystrzał.

Mane kiny z ekspozycji historycznej w pół mroku wydają się żywymi, zastygłymi w pół kroku żołnierzami. Na końcu tunelu przeznaczonego do zwiedzania jest miejsce, gdzie znajdowała się radiostacja obsługiwana przez sierżanta Martina. 4 lipca 1943 roku o godzinie 23:07 on jako jedyny był świadkiem katastrofy samolotu generała Sikorskiego zaledwie 16 sekund po starcie.

Wmurowano tam tablicę upamiętniającą to wydarzenie budzące spory do dziś. Z wejścia do tuneli dobrze widać cmentarz, na którym pochowane są ofiary tragicznego wypadku towarzyszące Naczelnemu Wodzowi. Wśród nich jest grób kuriera z Warszawy, Jana Grelowskiego.

Co jeszcze zobaczyć?

Z pewnością zamek Maurów. Niepozorna wieża wybudowana została przez kalifa Maroka, Abdula Memana, który podbił Skałę w XII wieku. W jej wnętrzach znajdują się urządzenia sanitarne z łazienkami i toaletami.

Większość zwiedzających zaskoczona jest poziomem technicznym wyposażenia sprzed wieków. Gibraltar odwiedzany jest nie dla zwiedzania, bo do oglądania wiele tu nie ma. Głównym powodem wizyt jest strefa wolnocłowa.

Hiszpanie maszerują przez granicę obładowani torbami papierosów, kosmetykami i alkoholem. Unia na to się krzywi, Hiszpanie przymykają oko na ten prywatny przemyt, a kupcy angielscy w Gibraltarze zacierają ręce. Prawie ideał z pięknym widokiem gratis.

Jerzy Dobrowolski/ONS

Ile to kosztuje

Z Polski do Gibraltaru nie dolecimy bezpośrednio, ale można polecieć tanimi liniami do Malagi. Najtaniej Ryanair i Norwegian (ok. 400 zł w obie strony, można sporo taniej). Autobus z Malagi do La linea de la Conception kosztuje niecałe 14 euro, a podróż trwa około 2 godz.

bardzo bogata strona o Gibraltarze dla turystów: www.visitgibraltar.gi/

Artykuł pochodzi z kategorii: Zwiedzaj świat

Świat & Ludzie

Zobacz również

  • Każda pora roku jest dobra, by wybrać się na Maderę, portugalską wyspę wulkaniczną na Atlantyku. Zwłaszcza zima – u nas mróz, a tam temperatura nie spada poniżej 20ºC. Wszechobecna zieleń i... więcej