Estonia - spa w ustroniu Europy Tekst: Ewa Maciąg

Drewniane domki do wynajęcia na prawie bezludnych wyspach, soczysta zieleń, spokojne malownicze plaże i ośrodki spa. Żadnych korków i fast foodów. W ogóle wszystko jest tu jak z minionego wieku, z wyjątkiem jednego: internet działa niezawodnie nawet w lesie!

1. Malownicza plaża i widok w wiosce Viimsi. Drewniane chatki można wynająć. 2. W kulturalnej stolicy Estonii, Tartu, można posłuchać koncertów na łódce. 3. Widok na starówkę w Tallinie.

Reklama

Dlaczego oni ciągle mówią o seksie?! – to pytanie zadaje sobie w duchu każdy cudzoziemiec, który przysłuchuje się rozmowie Estończyków. Niemal w co drugim zdaniu daje się wyłowić słowo „seks”. Gdy przy pierwszym toaście lokalną ziołową nalewką po raz kolejny pada: „Terviseks!”, mamy niewyraźne miny. Nina, przewodniczka, szybko tłumaczy. „Seks” oznacza „na”, a „tervi” zdrowie! A więc „Na zdrowie”!

W doskonałych humorach zwiedzamy tallińską starówkę. Jedyną taką w Europie. Świetnie zachowały się XII-wieczne mury, kupieckie kamienice, protestanckie kościoły. Po rynku warto iść uważnie, patrząc pod nogi, by dostrzec ledwie widoczną tabliczkę w bruku – punkt, który tallińczycy nazywają magicznym. Tylko z tego miejsca widać wieże pięciu świątyń. Nina radzi, by zgodnie z tradycją popatrzeć na nie i pomyśleć życzenie. Podobno zawsze się spełnia... Zobaczymy, w każdym razie widok uroczy.

Ze starówki wychodzimy do centrum. Tallin jest kameralny, senny. Dużo drewnianych domków powplatanych pomiędzy lśniące szkłem budynki. Zaglądamy do Muzeum Morskiego, by spędzić kwadrans w łodzi podwodnej z czasów II wojny. I do Muzeum Sztuki, największego w krajach bałtyckich. „Tu jest więcej kultury niż ludzi” – żartuje Nina. Co krok mijamy afisze zapraszające na jazzowe koncerty, premiery, wystawy.

W Estonii, która jest tylko trochę większa niż największe polskie województwo, mieszka zaledwie półtora miliona ludzi. Nie ma korków, nikt nigdzie nie pędzi. Dzięki temu, że internet jest tu nawet w leśnej głuszy, nie wychodząc z domu, płaci się podatki, głosuje, robi zakupy. Każdy młody Estończyk uczy się informatyki. I każdy mówi po angielsku.

Estoński Sopot

Z Tallina jedziemy nad zaciszną Zatokę Ryską do Parnu, największego estońskiego kurortu. Mijamy nieliczne chutory, czyli wiejskie gospodarstwa. Małe domki, drewniane płoty, soczysta przyroda, szybujące bociany, które jak podkreśla Nina, powróciły do Estonii wraz z odzyskaniem przez nią niepodległości i wycofaniem dewastującej środowisko radzieckiej armii. Parnu oddalone jest od stolicy zaledwie o godzinę drogi. Ale czas jakby zatrzymał się tu w XIX wieku. Wciąż stoi nawet XVI-wieczna gospoda.

Latem każdy Estończyk musi odwiedzić Parnu choć raz, obowiązkowo. Bo nigdzie nie ma takich spa! Ulokowały się przy przepięknych piaszczystych plażach wyłaniających się z sosnowych lasów. Oprócz wszelkiego rodzaju masaży, warto spróbować niezwykle relaksujących kąpieli błotnych. To estońska specjalność, nawet car Piotr tylko dla nich tu przyjeżdżał. Ciepłe błoto rozsmarowuje się na ciele, owija gorącymi ręcznikami i w tym przytulnym kokonie odpływa w sen.

Perfekcyjny masaż z pachnącym owocowo balsamem, jacuzzi i spacer nabrzeżem stawiają na nogi. W hotelu czeka niespodzianka: w każdym pokoju jest komfortowa sauna! Nie powinno dziwić w kraju, w którym nie ma bez niej domu. Estończycy mówią, że pomaga uchronić się przed 99 chorobami. To dla nich święte miejsce. kajakiem po parku Niedaleko od Parnu rozciąga się Soomaa – park narodowy. Rzeka właśnie wylała, więc zwiedzimy go na sportowo. Każdy dostaje wiosło, kalosze i zaproszenie do kajaka! Jest na co patrzeć. Ponad 500 gatunków roślin, blisko 200 gatunków ptaków i niemal 50 innych stworzeń. Gdyby nie to, że rzeka wylała, można byłoby urządzić pieszą wycieczkę przez gęste lasy i moczary. Na przykład trasą, która prowadzi wzdłuż szlaku bobrów. Zmęczeni, docieramy do chutoru, który chętnie gości turystów na domo- wym obiedzie: zapiekane w kremówce ziemniaki z cebulą, pikantne kotleciki mielone i świetnie doprawione ziołowym pieprzem buraczki. Pyszności!

Po kajakowej eskapadzie smakują o niebo lepiej niż łosoś pod serową chrupiącą pierzynką, którym uwodzono nas na wczorajszej kolacji. Zapach jałowca Czas przenieść się na wyspy. Trudno uwierzyć, że Estonia ma ich aż 1500! Niektóre są tak małe, że mieszkają na nich tylko dwie rodziny. Raj dla samotników! Jest wiele takich wysepek, na których można spędzić urlop, nie widując żywego ducha. Wystarczy zabrać namiot albo wynająć domek i łódkę (www.hiiumaa.ee). Mamy za mało czasu, ale tę największą, Saaremę, musimy zobaczyć. Wsiadamy na prom w Virtsu i po pół godzinie dobijamy do Muhu, małej wyspy połączonej usypaną w płytkim morzu drogą z Saaremą. Wyspa pachnie jałowcem. Ten krzew rośnie tu tak gęsto, że nie musi być pod ochroną, jak u nas. Estończycy go nie oszczędzają. Tną gałęzie na cienkie krążki i wykładają nimi wnętrza saun, robią z niego podstawki pod gorącą herbatę. Pod wpływem ciepła drewno uwalnia relaksujące olejki zapachowe. Po drodze oglądamy piękne stare wiatraki, które jeszcze niedawno mieliły mąkę na ciemny chleb.

Z wnętrza starego domu, gdzie mieści się muzeum, unosi się zapach bochenka właśnie wyjętego z pieca. Nie sposób się oprzeć. Ma kolor i smak pumpernikla, ale jest miękki i doprawiony kminkiem. Do tego tradycyjny staroestoński chłodnik: coś w rodzaju kefiru wymieszanego z otrębami. Tak jadali tu chłopi, ale podobno do dziś raz na jakiś czas dzban z tym napitkiem i pajdą czarnego chleba musi znaleźć się na stole.

Sauna party

W stolicy wyspy Saarema, Kurressaare, spędzamy wieczór. Tu też niemal w każdym hotelu znajduje się spa. Baseny z ozonowaną wodą, niezliczone sauny: aromaterapeutyczne, gorące albo ledwie ciepłe, parowe, na podczerwień. W tradycyjnej, gdzie temperatura dochodzi do 120 st. C, można wysmagać się gałązkami brzozy. Umawiamy się na sauna party, taki estoński zwyczaj...

Basenowy bufet proponuje kosz owoców, sałatkę z makaronem oraz dwa półmiski smakołyków: panierowane rybki i krążki cebuli, koreczki z ostrym serem. Pomiędzy wizytami w kolejnych saunach (polecam jałowcową), które fantastycznie zbliżają ludzi i sprzyjają rozmowie, szampanem z truskawkami wznosimy tradycyjnie „Terviseks!”.

Informacje praktyczne

Lot: z Warszawy do Tallina (bilety od ok. 200 zł).

Gdzie spać: Hotel Tallink ze spa i tuż obok starówki (www.tallinkhotels.com). Pokój dwuosobowy ok. 250 zł.

W Parnu szukaj informacji o hotelach na www.visitparnu.com/en.

Villa Ammende (pokój dwuosobowy od 300 zł).

Kurressaare Grand Rose Spa Hotel, www.grandrose.ee

Zabiegi spa: masaże, zabiegi kosmetyczne na twarz i ciało w cenach zbliżonych do tych w Polsce (od 150 do 250 zł). W hotelach ze spa wstęp na basen i do saun gratis.

Informacje: zapowiedzi imprez kulturalnych na www.visitestonia.com/en. Warto śledzić polski fanpage Estonii na Facebooku, informuje o promocjach!

W tallińskiej restauracji Olde Hansa można spędzić niezapomniany wieczór na... średniowiecznej uczcie. Zadbano o każdy szczegół: menu, nakrycie, muzykę.

Prostota

W nadbałtyckiej kuchni nie brakuje ryb. Estończycy podają je nawet na śniadanie. Śledzie na słodko i ostro, łosoś marynowany w ziołach lub pieczony pod pierzynką ze śmietany, miodu i musztardy. Panierowane lub smażone małe rybki to popularna przystawka. Warto kupić lokalną ziołową nalewkę Vana Tallinn, z której Estończycy są dumni, a także gorzkie migdały i kolorowe marcepany na tallińskim rynku!

Idealnie okrągłe jezioro w Kaali powstałe po uderzeniu meteorytu, które miało miejsce 3,5 tysiąca lat temu.

Gorąca bania na świeżym powietrzu obok sauny należy do tradycji.

Z natury

Ręcznie wytwarzane kosmetyki, mydła i świece zapachowe Joik są w 100 proc. naturalne. To najbardziej znana na świecie marka estońskich kosmetyków. Informacji o tym, gdzie można je kupić w Polsce, szukaj na stronie Naturpolska.pl. Naturalne mydło kosztuje ok. 37 zł. Świece zapachowe ok. 30 zł.

Nie tylko w parkach narodowych można tu spotkać dzikie zwierzęta.

1. Typowa uliczka w Kurressaare. 2. Symbol Tallina – wieża telewizyjna, dziś centrum kulturalno- -rozrywkowe.

Artykuł pochodzi z kategorii: Zwiedzaj świat

Olivia
Więcej na temat:

Zobacz również