Estonia. Dlaczego warto tu przyjechać?

​Są miejsca, które nie trafiają do rankingów turystycznych, a jednak podróż do nich wiąże się z mnóstwem pozytywnych niespodzianek i przyjemnych doświadczeń. Jednym z nich jest Estonia - szczęśliwie nieodkryta dla masowej turystyki.

Zdjęcie

Tallin nocą /123/RF PICSEL
Tallin nocą
/123/RF PICSEL

W zasadzie do tego nadbałtyckiego kraju docierają nieliczni, którzy zagalopowali się w podróży po Litwie i Łotwie albo jadą do Finlandii. Zobaczcie, co takiego ma Estonia, że nie da się o niej zapomnieć, jeżeli już się tam było.

1. Skandynawia czy słowiańszczyzna?

Estonia to kraj na styku kultur - fińskiej, niemieckiej czy  rosyjskiej. Niemało znajdziecie tu powiązań z innymi "pribałtami" czy z Polską. Etnicznie Estończycy są krewnymi Finów - słychać to w języku i w śpiewie. Tradycyjnej muzyki chóralnej nie uznaje się za relikt przeszłości, a wręcz przeciwnie. 

Reklama

Wiele osób, niezależnie od wieku, należy do któregoś z licznych zespołów. Koniecznie pójdźcie do sauny - Estończycy do mistrzostwa opanowali sztukę relaksowania się w fińskich łaźniach i ruskich baniach.  

2. Religia

Estończycy uchodzą za jeden z najbardziej laickich narodów na świecie. Spróbujcie jednak udać się do ich kraju w drugiej połowie czerwca, a zobaczycie najprawdziwszą noc świętojańską - taką z ogniskami, tradycyjnym poczęstunkiem i mnóstwem muzyki. 

Drugim ważnym świętem jest dzień zaduszny, związany z kultem zmarłych. My jednak polecamy przede wszystkim juwenalia w Tartu - najlepszą imprezę studencką w Europie, a może i na świecie. Jest połączona z kwietniowym powitaniem wiosny. Nie ma bardziej energetycznego święta.

3. Naród zakochany w technologiach

Estończycy są małym narodem - ich liczbę szacuje się na około 1,3 mln (Polska 40 mln). Jednak to o ich kraju mówi się "Wi-fi country". Tu powstał Skype, a niemal każdy mieszkaniec ma najnowsze gadżety technologiczne. Na brak darmowych hot-spotów nie będziecie narzekać niezależnie od tego, w jak małych miasteczkach i wsiach się zatrzymacie, o Tallinie, Tartu czy Parnawie nie wspominając.

4. Tartu - serce nauk

Mało kto wie, ile nauki humanistyczne zawdzięczają szkole tartuskiej. W czasach ZSRR był to największy niezależny ośrodek naukowy. Przyjeżdżali tu wybitni myśliciele z bloku wschodniego - także z dużo przecież większej i dającej szansę na karierę Moskwy. I choć szkoła tartuska była grupą nieformalną, to warto odwiedzić uniwersytet w Tartu, gdzie pracowali badacze różnych dyscyplin - od filozofii po etnografię. 

Sama uczelnia została założona już w 1632 roku przez szwedzkiego króla i niemalże od początku władze uczelniane pozwalały pracownikom i studentom na wolnomyślicielstwo. Jeżeli lubicie szukać za granicą śladów polskich, też nie będziecie rozczarowani, bo wielu Polaków po powstaniu listopadowym, udało się na studia do Tartu.

5. Najlepsze spa na świecie

Parnawa - miasteczko nad Bałtykiem, który nie uchodzi za najcieplejsze czy najbardziej lazurowe morze świata każdego roku przyciąga coraz więcej obcokrajowców. Dzieje się tak za sprawą łaźni błotnych przekształconych w bardziej nowoczesne spa. Kurort historią sięga XIII wieku (czasy Hanzy), ale jako miejscowość wypoczynkowo-uzdrowiskowa zasłynął dopiero w XIX wieku, kiedy odpoczywała tu rodzina carska. Mieszkańcy Parnawy rozpieszczają swoich gości także bogatą ofertą kulturalną - licznymi festiwalami i przedstawieniami teatralnymi.

6. Lek na złamane serce

Estonia to ojczyzna marcepanu, który był sprzedawany jako lek na złamane serce. Jak widać słodycze od zawsze pomagały na miłosne rozterki. Można było go nabyć od lat 20. XV wieku w najstarszej działającej do dziś aptece (z pewnością nie ominiecie tego fantastycznego miejsca w czasie spaceru po tallińskiej starówce). Łakomczuchów zapraszamy do Muzeum Marcepanu i pobliskiej kawiarni.

7. Estońska miłość do muzyki

Muzyka dla mieszkańców Estonii to nie tylko hobby czy tradycja. Oni naprawdę nią żyją. Arvo Pärt jest jednym z najbardziej znanych kompozytorów w historii. W jego muzyce można odnaleźć wszystko - od klasycznych wpływów po awangardę - choć najbardziej znany jest oczywiście z spokojnych kompozycji inspirowanych mistycyzmem.  Jeżeli tylko będziecie mieli okazję posłuchać estońskich chórów lub wejść na jakiś koncert - korzystajcie.

8. Białe noce

Tallin to idealne miejsce, jeżeli chcecie przeżyć słynne białe noce. Mają one miejsce na przełomie czerwca i lipca. Słońce zachodzi co prawda na 5 godzin, ale nie zapada mrok. Jest to czas sprzyjający różnym imprezom, zwłaszcza na świeżym powietrzu. Niezapomnianym przeżyciem jest wspomniana wcześniej tradycyjna noc świętojańska, ale nie możliwości znajdziecie wiele. Od pogańskich rytuałów po koncerty i wydarzenia sportowe.

9. Wstąp na szklaneczkę...

Niemal każdy kraj ma swój napój z procentami - w Estonii kochają glögg, czyli grzane wino z przyprawami. Teoretycznie glögg, ma szwedzkie korzenie, ale równie dobrze można powiedzieć, że Belgowie, Niemcy czy Czesi nie mogą być koneserami piwa, bo powstało ono w Mezopotamii. Glögg z pewnością rozgrzeje każdego, kto wybierze się do Estonii jesienią lub zimą.

10. Pierwszy park narodowy ZSRR

Park Narodowy Lahemaa znajduje się 50 km na wschód od Tallina. Był pierwszym parkiem narodowym utworzonym na terenie ZSRR, a do dziś pozostaje największym parkiem Estonii. Zobaczycie tu malowniczo położone dawne niemieckie rezydencje, tajemnicze lasy bagna oraz mnóstwo zatok i jezior. Urok tego miejsca jest nie do opisania, ale polecamy je do zwiedzania raczej od późnej wiosny do początku jesieni. Wtedy zobaczycie rzadkie gatunki ptaków i estońską przyrodę w jej pełnym rozkwicie.

Już wiecie, dlaczego warto zobaczyć "Wi-Fi country". Teraz sprawdźcie jak tanie, są tanie loty do Estonii.


Artykuł pochodzi z kategorii: Zwiedzaj świat

FRU.PL
Więcej na temat:

Zobacz również

  • Każda pora roku jest dobra, by wybrać się na Maderę, portugalską wyspę wulkaniczną na Atlantyku. Zwłaszcza zima – u nas mróz, a tam temperatura nie spada poniżej 20ºC. Wszechobecna zieleń i... więcej