Co warto zobaczyć w Toskanii

Cyprysowe aleje, krzaki róż na początku grządki winorośli i zabytki, które przyprawiają o zawrót głowy. Podróżując po Toskanii, trzeba dawkować wrażenia.

Zdjęcie

Krzywa wieża w Pizie /123/RF PICSEL
Krzywa wieża w Pizie
/123/RF PICSEL

Trzy perły tego regionu: Florencja, Siena i Piza, dostarczą wrażeń dla duszy. Oszołomią zabytkami, dziełami sztuki. Francuski pisarz, Stendhal, gdy dotarł do Florencji i zobaczył jej skarby, dostał gorączki z wrażenia! Kilka dni spędził w łóżku, zanim znów mógł podziwiać miasto. By uniknąć jego losu, zostawmy sobie Florencję, kwintesencję renesansowej architektury, sztuki i dolce vita, na koniec.

Pierwszy dzień po przyjeździe dajmy sobie czas na odpoczynek. Niech toskański krajobraz wprowadzi nas w klimat regionu. Jeśli zatrzymujemy się na kempingu czy w agroturysty cznym gospodarstwie, zacznijmy od najbliższego małego miasteczka – każde ma stary kościółek, rynek z arkadami i niewielkie lokalne sklepiki, gdzie zapłacimy nieco drożej niż w supermarketach, ale kupione tutaj owoce czy wędliny smakują zupełnie inaczej.

Reklama

Warto też dopytać się o lokalne targi, tzw. mercato, które odbywają się każdego dnia w innej miejscowości. Nikt nie żałuje tu czasu, by wypić aromatyczne macchiato (ciut większe od espresso, z kapką mleka) i wytłumaczyć, czym różnią się oliwki kalabryjskie od toskańskich. I mlaskając, zachwalać regionalną oliwę, lekko zieloną, o pikantnym posmaku.

Piza na bakier?

Do Pizy autem najlepiej dotrzeć drogą szybkiego ruchu Fi-Pi-Li, która prowadzi z Florencji do nadmorskiego kurortu Livorno.

Do samego centrum nie wolno wjeżdżać, a parking, tak jak we wszystkich miastach, jest płatny (1,25-1,75 euro za godzinę). Dobrą alternatywą jest pociąg (np. z Florencji ok. 17 euro w dwie strony), szczególnie że dworce zazwyczaj usytuowane są w centrum miast.

Piza z początku potrafi zirytować. A właściwie tłum zgromadzony tylko wokół jednego budynku, którego uroda nie polega wyłącznie na odchyleniu od pionu.

Krzywa Wieża to zachwycającej urody biała , marmurowa dzwonnica z koronkowymi rzeźbieniami. Wygląda jak gigantyczny bibelot, który spadł na ziemię.

Obok – katedra, czyli duomo. Pasiasty budynek ze zdobieniami wyraźnie pokazuje źródło wyrafinowanych, koronkowych detali – wschodnie arabeski. Jest starsza od tych w Sienie czy we Florencji, to ona była dla nich wzorem.

Okrągły budynek obok to baptysterium, czyli miejsce, gdzie chrzczono wiernych przez zanurzenie w basenie z wodą. Budowle te zaczęły znikać, gdy zmieniono obrzęd chrztu i zaczęto udzielać go dzieciom. W Polsce nigdy więc nie powstały, tym bardziej warto zwrócić na nie uwagę.

Na Piazza dei Miracoli, gdzie znajdują się te zabytki, miłym zaskoczeniem jest piękna trawa, na której można odpocząć, i potężna rzeźba anioła autorstwa Igora Mitoraja przy kasie biletowej. To pierwszy współczesny artysta wpuszczony na zabytkowy plac, a okazją była 950. rocznica położenia kamienia węgielnego pod Krzywą Wieżę. Wystawę słynnego polskiego rzeźbiarza (wstęp 3 euro) można oglądać w Opera della Primaziale Pisana aż do stycznia 2015 roku!

Piza leży nad rzeką Arno, blisko jej ujścia do Morza Tyrreńskiego. Wystarczy przejechać 10 km, by dotrzeć do Marina di Pisa z eleganckim portem jachtowym, rybackimi platformami na wodach zatoki oraz secesyjnymi kamieniczkami w cukierkowych kolorach.

Plaża zarzucona jest olbrzymimi głazami, ale opalając się, masz na horyzoncie Alpy Apuańskie. Szerszych plaż oraz kąpielisk trzeba szukać bardziej na południe od miasteczka.  

Siena jak z obrazka 

Siena jest mniejsza od swojej odwiecznej rywalki – Florencji. Właśnie kameralnością często zachwyca przybyszów bardziej niż stolica Toskanii. Bo Piazza del Campo w kształcie wachlarza z piękną fontanną i wijące się uliczki wyglądają jak kiczowate pocztówki „na żywo”.

Oczywiście, i tutaj zawsze pełno zwiedzających, ale 2 lipca oraz 16 sierpnia w mieście jest szczególnie tłoczno.

Odbywa się wtedy konny wyścig palio ku czci Matki Boskiej. Widowisko na głównym placu trwa zaledwie kilka minut, jednak jeśli chcemy podziwiać rywalizację jeźdźców, trzeba przygotować się na kilkugodzinne czekanie w tłumie – wyposażyć się w wodę oraz parasolkę chroniącą przed słońcem. A niezależnie od terminu wycieczki do tego wspaniałego, średniowiecznego miasta trzeba zabrać ze sobą wygodne buty – zabytkowe uliczki pną się ostro w górę lub pikują w dół pagórków.

W Sienie warto odwiedzić właściwie każdy mijany kościół, często nie obowiązują tu nawet bilety.

Koniecznie odwiedźcie tutejszą katedrę (wstęp 3 euro obejmuje kościół i bibliotekę Piccolominich). Kolejki są tu mniejsze niż we Florencji, a wnętrze piękniejsze.

Świątynię zaczęto budować w XII wieku w stylu romańskim, by skończyć ją sto lat później w najlepszym włoskim gotyku. Zobaczycie tam rzeźby Michała Anioła, przepiękną kazalnicę oraz wspaniałe freski. Zamiast pizzy szukajcie lokalnej specjalności: pici alle briciole, makaronu podobnego do spaghetti, ale nieco grubszego i z tunelikiem w środku. 

Sos zazwyczaj jest tutaj tłem dla klusek, które i tak dużo go wchłonęły. Można się też rozejrzeć za paninerią, czyli kanapkarnią. Pyszne pieczywo plus niewiarygodnie smakowite wędliny to prawdziwa uczta dla smakosza! Często mają także stoliki i można w nich kupić proste, ale rewelacyjne dania. 

Wybierając chleb, warto wiedzieć, że popularny tutaj chleb pane toscano z grubym miąższem i spieczoną, mocną skórą nie ma nawet szczypty soli i nie wszyscy polubią ten smak.

Szykowna Florencja 

Do Florencji zdecydowanie wygodniej przyjechać pociągiem. Po pierwsze do centrum nie ma wjazdu, auto trzeba zostawić na płatnym parkingu. Po drugie, unikniemy stresu tłoczenia się w wąskich uliczkach i ryzyka mandatu. A stację kolejową dzieli do zachwycającej duomo jedynie 10 minut spacerem.

W sezonie zobaczenie środka katedry czy muzeum Uffizi to wyzwanie tylko dla najwytrwalszych. Trzeba spędzić kilka godzin w kolejce, a potem tłoczyć się z innymi zdesperowanymi turystami. Tyle że nic nie zastąpi takiej lekcji historii, architektury, malarstwa.

Florencka duomo, czyli katedra Santa Maria del Fiore przyprawia o zawrót głowy zwłaszcza polskich turystów. Gotyk na naszych ziemiach to strzeliste, ceglane kościoły z oszczędnymi wnętrzami. O duomo we Florencji mówią „kamienny poemat”. Mury pokryte oszałamiającymi zdobieniami z różowego, zielonego i białego marmuru wieńczy monumentalna kopuła, uważanej za arcydzieło średniowiecznej inżynierii budowlanej.

Szukając nieco oddechu, przejdźmy na drugą stronę rzeki Arno do dzielnicy Oltrano. Tam czeka pałac Pitti z pięknymi ogrodami. Jeśli jednak nie wejdziemy do środka – ponure gmaszysko może nas rozczarować, bo skarby ukryte są w środku. Warto więc przespacerować się dalej, aż do ogrodów Boboli.

Doświadczymy wtedy całkiem innej Florencji – z cichymi uliczkami, klimatycznymi knajpkami, warsztatami rzemieślniczymi. Żadnych sieciówek czy pamiątek made in China.

Droga przez Chianti

Dla winiarzy Toskania to Chianti, ojczyzna najsłynniejszego włoskiego wina. Przez ten region prowadzi droga zwana Chiantigiana.

Łączy Florencję ze Sieną i jest zaprojektowana tak, by podróżnym zapewnić najpiękniejsze widoki. Co zakręt, to gospodarstwo, które produkuje trunki, sery, oliwę i zaprasza na degustacje (ok. 25 euro za wieczór). Miasteczka Greve, Radda, Castellina, Gaiole dzieli 15-20 km i w każdym warto się zatrzymać, a obowiązkowo w San Gimignano.

Po drodze zafundujcie sobie bistecca alla fiorentina, obłędny stek wołowy. Kotlet waży min. 600 g, bo inaczej nie jest godny przymiotnika „florencki” – twierdzą tubylcy (ok. 4 euro/100 g).

Tessa Capponi-Borawska, pisarka pochodząca z Florencji, radzi, by w Toskanii nie szukać magii, ale posmakować przede wszystkim zwykłego życia.

Najsłynniejsze włoskie wino

Symbolem rejonu Chianti, który leży w sercu Toskanii, jest Gallo Nero, czyli czarny kogut, i większość butelek jest nim ozdobiona. Od wieków produkuje się tu Chianti Classico (tzn. pierwsze, oryginalne). A te z napisem Riserva dłużej leżały w drewnianych kadziach.

Informacje praktyczne

✓ Jak dojechać: Samochodem – ok. 2 dni. Wielu wybiera wygodną trasę przez Niemcy i przełęcz berneńską. Dłużej, ale bardziej komfortowo. Druga opcja: przez Czechy. Trzeba pamiętać o winietach (10-dniowa w Czechach 55 zł, 35 zł w Austrii). Nocleg, np. w Mikulowie od 50 zł (ok. 300 koron) w pensjonatach. Wspaniały zamek do obejrzenia, dobre lokalne wino i piwo! 

✓ Gdzie spać: Dobrą opcją jest kemping Norcenni Girasole Club w miejscowości Figline Valdarno. Mieści się pod Florencją, pół godziny jazdy od Sieny i godzina od Pizy. Położony na terenie starej winnicy, ma dwa baseny i supermarket. Cena domku typu fiji dla 4-5 osób: 1395 zł przed wysokim sezonem, w lipcu od 2595 zł. Uwaga w sierpniu jest najdrożej, bo całe Włochy wyjeżdżają na wakacje. Aktualne ceny i promocje: www.vacansoleil.pl. 

✓ Zakupy: Markowe ubrania: Prato, outlet pod Florencją Smakołyki: mercato w małych miastach (warto przywieźć suszone pomidory, ser grana padano, oliwę i wino).


Artykuł pochodzi z kategorii: Zwiedzaj świat

Olivia

Zobacz również

  • Jedna z najdziwniejszych wysp świata leży na Atlantyku, około 180 kilometrów na wschód od kanadyjskiej Nowej Szkocji. Piaszczysta łacha o długości 42 kilometrów stawia czoła wzburzonym wodom,... więcej