Co warto zobaczyć w Berlinie?

Nigdy stolica Niemiec nie była tak blisko. Autostradą z centrum Polski jedzie się kilka godzin, pociągiem jeszcze krócej. Warto wybrać się do tej kolorowej metropolii, która nigdy nie zasypia.


Urzeka niezliczoną ilością atrakcji, kontrastami starego z nowym, tempem rozwoju, a zarazem życiem na przyjemnym luzie.

Reklama

East Side Gallery Wycieczkę po Berlinie zacząć trzeba od East Side Gallery. To tu jeszcze 25 lat temu przebiegała granica między komunistycznym Wschodem i kapitalistycznym Zachodem. Dziś na murze oddzielającym niegdyś strefę wpływów światowych mocarstw znajduje się największa na świecie galeria na świeżym powietrzu. 

Jej symbolem jest pocałunek dwóch mężczyzn, malowidło przedstawiające namiętne powitanie władcy NRD Ericha Honeckera i Leonida Breżniewa. „Mój Boże, pozwól mi przezwyciężyć tę miłość”, apeluje rosyjski artysta Dmitri Vrubel na murze. Tuż obok inny kadr z niemieckiej historii – malowidło przedstawiające trabanta rozwalającego w drobny mak żelazną kurtynę dzielącą Wschód od Zachodu. Mural (czyli malowidło na murze) nazywa się „Go West”. O tym przecież marzyli mieszkańcy podzielonego kraju.

Za murem znajduje się słynny Kreuzberg, znana dzielnica wyrzutków, artystów i imigrantów z Turcji. Inspirowała Davida Bowie’ego, Nicka Cave’a i zespół U2. W jej centrum znajduje się „Myśliwska”, knajpa o polskiej nazwie z wielkim portretem Zbyszka Cybulskiego na ścianie i swojskim Tyskim w menu. Właściciel twierdzi, że nie ma nic wspólnego z Polską, lubi po prostu nasze kino. 

Takich knajp ze starymi krzesłami, alternatywną muzyką i klientelą o pstrokatym kolorze włosów jest tu pełno. Tak samo jak przybytków z najlepszym kebabem na świecie (wizyta w Lezzet Grill, na Adalbertstrasse to obowiązek), no i włoskich lodziarni prowadzonych przez Turków, do których przez cały rok ustawiają się kolejki rozwrzeszczanych dzieci. 

Kreuzberg jest dzielnicą instytucją, która dorobiła się już własnego muzeum (www.kreuzbergmuseum.de). Są tu pamiątki po znanych mieszkańcach, zdjęcia z wnętrz tureckich mieszkań, są nawet automaty z heroiną, które w latach 80. miały być antidotum na nielegalny handel narkotykami.

Berlin to oczywiście także klasyczne muzea. Słynny Pergamon z arcydziełami sztuki antycznej czy Neue Nationalgalerie znajdujące się w pięknym, modernistycznym budynku. Ze wszystkich sztuk Berlin ukochał sobie jednak fotografię. To tu robienie zdjęć jeszcze przed drugą wojną światową stało się artystycznym manifestem, w stolicy Niemiec urodził się i pracował słynny Helmut Newton, prekursor fotografii mody czy zdjęć erotycznych. 

W muzeum znajdującym się w Fundacji Helmuta Newtona obejrzeć można pracownię artysty przeniesioną jeden do jednego z Monte Carlo czy podziwiać jego najwybitniejsze prace. Na parterze budynku mieści się księgarnia mająca największy w Niemczech wybór albumów fotograficznych. 

Można tu kupić reprodukcje prac Alberta Rengera- -Patzscha, Augusta Sandera, Wernera Mantza czy Arno Fishera. Jest też mnóstwo artystycznej erotyki. W C/O, największym muzeum fotografii w mieście, obchodzącym niedawno 10-lecie, regularnie oglądać można prace gwiazd fotografii: Annie Leibovitz, Bettiny Rheims, Karla Lagerfelda czy Antona Corbijna, które nierzadko są bardziej popularne niż uwieczniane przez nie osoby.

Gdy już poznamy kulturalne oblicza miasta, trzeba nacieszyć się jego krajobrazami. Tak, krajobrazami, ponieważ ilość terenów zielonych, jezior, kanałów może wpędzić w kompleksy każdą metropolię. W mieście i bezpośrednim jego sąsiedztwie znajduje się około 74 500 działek w przeszło 930 ogrodach. Nie stanowią one kuli u nogi władz miasta. Są dumą berlińczyków. 

Władze miasta promują ogrody, dbają o nie i planują ich rozwój w przyszłych latach. Koniecznie trzeba też pojechać nad Wannsee, popłynąć w rejs po Muggelsee czy w końcu wypocząć wśród zielonych terenów Poczdamu. To tam w starym ogrodzie, po którym przechadzały się niemieckie królowe, jest najlepsze spa w Berlinie. Hotel Bayrisches Haus to nie tylko świetne masaże i basen, którego okna otwierają się na pobliskie wzgórza, ale także restauracja odznaczona przez przewodnik Michelina. 

 Kurfurstendamm - Ku’damm, jak pieszczotliwie ulicę nazywają berlińczycy, była niegdyś najpiękniejszą ulicą spacerową Berlina Zachodniego. Oczywiście to nie jedyne tak luksusowe miejsce w stolicy Niemiec. Po upadku muru berlińskiego po stronie wschodniej miasta wyrosła jej niejedna konkurencja, wciąż przyciąga jednak wielu turystów swą niezwykłą atmosferą. 

Warto popatrzeć na wystawy butików największych światowych projektantów czy zrobić zakupy w jednej ze znanych również w Polsce sieciówek, w których wybór towarów jest znacznie większy niż u nas. Ku’damm ma dwa symbole. Pierwszy to niemiecki Harrod’s, czyli dom towarowy KaDeWe. Jego dział spożywczy (na ostatnim piętrze) reklamuje się jako miejsce, w którym kupić można składniki na każdą potrawę świata. 

Drugi to symbol złych czasów i przestroga dla kolejnych pokoleń, czyli zrujnowany podczas wojny i nigdy nieodbudowany Kościół Pamięci Cesarza Wilhelma, który znajduje się pośrodku bulwaru. Niemcy, jak nikt inny, opanowali sztukę łączenia przeciwieństw. Nie ma więc wątpliwości, że Berlin to pozycja obowiązkowa. Nie ma co się zastanawiać, tylko polować na promocyjny bilet za 29 euro, bo zaledwie 60 km od naszej granicy znajduje się miejsce, w którym nie można się nudzić.

Artykuł pochodzi z kategorii: Zwiedzaj świat

Olivia

Zobacz również

  • ​Miejsca, które najbardziej się zmieniły przez ostatnie 20 lat

    Czas nie wszędzie pędzi z tą samą prędkością. W różnych miejscach można odnieść wrażenie, że dni mijają jak szalone, w innych - że przez 50 lat nic się nie zmieniło. Zapraszamy was do podróży w... więcej