​Co się stanie z Kiribati? O tonącym raju - jeszcze - na ziemi

Kiribati - maleńkie mikronezyjskie państewko wyspiarskie o powierzchni 811 km², położone na Oceanie Spokojnym, obejmuje 33 wyspy koralowe należące do trzech archipelagów Mikronezji i Polinezji. Spośród nich zamieszkałych jest 21 wysp. Podobnie jak Malediwy czy Wyspy Marshalla, Kiribati wygląda jak raj na ziemi, kraina niebiańskich plaż i oaza spokoju. Tymczasem władze oraz miejscowa ludność obawiają się, że wyspy niebawem znikną pod wodą.

Zdjęcie

To miejsce już wkrótce może zniknąć /123/RF PICSEL
To miejsce już wkrótce może zniknąć
/123/RF PICSEL

Ocieplenie klimatu wpływa na całą kulę ziemską, powodując topnienie lodowców i wzrost poziomu oceanów. W przyszłości z tego powodu mogą być zagrożone nawet największe metropolie, takie jak Nowy Jork, Bombaj czy Tokio, lecz obecnie czarny scenariusz grozi przede wszystkim mieszkańcom nisko położonych wysp Pacyfiku. Mogą one zniknąć już w pierwszej połowie tego wieku...

Kiribati to zniekształcona przez miejscowych, posługujących się językiem mikronezyjskim, angielska nazwa głównej grupy wysp - Wysp Gilberta. Mimo że archipelag słynie z wymarzonych do relaksu warunków i bajecznych plaż, prezydent Kiribati apeluje o pomoc dla tego państwa, obawiając się, że niebawem może ono zniknąć.

Reklama

Takie obawy towarzyszą miejscowej ludności od dawna. Już w 2009 roku Apisai Lelemia, premier Tuvalu (jednego z wyspiarskich państw), apelował o pomoc podczas szczytu klimatycznego ONZ. Okazuje się, że do katastrofy, w wyniku zmian klimatu, może dojść znacznie szybciej niż przypuszczano.

Władze obawiają się, że ich państwo wkrótce zostanie zatopione przez wciąż podnoszący się w wyniku ocieplenia klimatu poziom wody. Poziom ten rośnie na całym świecie - z biegiem lat także Bałtyk może zagrozić Mierzei Wiślanej czy Półwyspowi Helskiemu.

Nocleg pod gołym niebem na plaży, otwarte domy, spacer brzegiem morza na bosaka, rejsy łodzią po świeże ryby, wycieczki po okolicy skuterami - głównie takie opisy można znaleźć w przewodnikach. Mimo że to wszystko prawda, rzeczywistość nie wygląda tak różowo - wyspom Kiribati grozi całkowite zalanie. Dlatego mieszkańcy uciekają z tego raju na ziemi. 

Ludność Kiribati, zamieszkująca 21 wąskich wysepek, musi porzucić spokojny styl życia, polegający na wypływaniu w morze po ryby, zbieraniu orzechów kokosowych, fig czy bananów. Ta niespieszna i spokojna egzystencja zmieni się w trudną i wyniszczającą ucieczkę. Wystające dwa metry nad poziom wody wysepki utrzymają się - w wariancie optymistycznym - jeszcze około 40 lat. Następnie zostaną zalane i zapomniane przez świat. 

Kiribatczycy budują falochrony strzegące ich domy przed falami i zaopatrują się w zbiorniki wody zdatnej do picia. Młodzież mieszkańcy wysp starają się zdobyć konkretne zawody, takie jak lekarz, pielęgniarz czy stolarz. Tacy właśnie fachowcy potrzebni są w Nowej Zelandii i Australii. Z roku na rok rośnie liczba emigrujących tam Kiribatczyków.

Zdjęcie

Kiribati słynie z bajecznych plaż /123/RF PICSEL
Kiribati słynie z bajecznych plaż
/123/RF PICSEL

Podobnie dzieje się m.in. w Tuvalu, skąd miejscowa ludność masowo przenosi się do Nowej Zelandii. Tuvalu nie są zbyt popularne wśród turystów - przybywa ich tam raptem około stu rocznie, dzięki połączeniu lotniczemu z Fidżi. Z powodu ocieplenia klimatu Tuvalu, podobnie jak Kiribati, są najbardziej zagrożone zalaniem.

Na wspomnianym szczycie klimatycznym zawiązano fundusz adaptacyjny dla państw, które "toną". Pieniądze przeznacza się dla najbiedniejszych krajów na walkę z globalnym ociepleniem, lecz kwota wciąż nie jest wystarczająca dla wszystkich potrzebujących. 

Kraje zagrożone działają też same, jak np. Malediwy. Zaczęto tam budować - z pieniędzy zarobionych dzięki turystom - nową, sztucznie usypaną wyspę Hulhumalé. Według projektu, na wyspie oddalonej o kilka minut od Malé (stolicy Malediwów), powstanie nowoczesne miasto gotowe przyjąć do 2020 roku 60 tysięcy mieszkańców z Malé.

Plany te mogą jednak nie doczekać się realizacji - stworzenie sztucznej wyspy wyceniane jest na 2 mld dolarów. Potrzeba jeszcze naprawdę wielu turystów, by sfinansować takie przedsięwzięcie. Kto wie, może to się uda, ponieważ z roku na rok loty na Malediwy są coraz tańsze i łatwiejsze do zdobycia. Dla Malediwów czy Kiribati turystyka może okazać się ostatnią deską ratunku.

Zdjęcie

Republika Kiribati leży na Oceanie Spokojnym /123/RF PICSEL
Republika Kiribati leży na Oceanie Spokojnym
/123/RF PICSEL

Artykuł pochodzi z kategorii: Zwiedzaj świat

FRU.PL

Zobacz również