Bangkok - to miasto dostarcza wrażeń

Gwarny i tłumny Bangkok zdaje się nigdy nie zasypiać. Pełen zabytków, biurowców i starych ruin, kusi egzotyką i obietnicą dobrej zabawy. To miasto albo się kocha, albo nienawidzi.

Reklama

Prawdziwa nazwa miasta dla nas jest nie do wymówienia i zapamiętania! Dość powiedzieć, że trafiła do Księgi Rekordów Guinessa jako najdłuższa na świecie. Zapisano w niej, że to miejsce szczęśliwości, dostatku, które podarował bóg Indra, a zbudował sam bóg Wisznu. Oficjalnie stolica Tajlandii nazywa się Krung Thep – Miasto Aniołów. W skrócie Bangkok znajdziemy ślady pierwotnej nazwy: Bang Makok, czyli Wieś Drzewek Oliwnych.

Zwiedzanie wypada zacząć od wizyty w Królewskim Pałacu

Zmarły niedawno król Bhumibol Adulyadej, panujący od 1946 roku (aż 70 lat na tronie, co jest światowym rekordem!) był czczony i kochany przez swych poddanych. Ponieważ jako Rama IX był symbolicznie ojcem wszystkich Tajów, stąd jego urodziny obchodzono jako wielkie święto i państwowy Dzień Ojca.

W tym dniu miasta przystrajane są tysiącami światełek, zmieniając się w baśniowe krainy. Wszystko co wiąże się z osobą władcy jest ważne, wręcz święte, choć jego następca, znany z zamiłowania do kobiet i drogich zabawek, na podobne uwielbienie liczyć nie może. My zaś mamy małe szanse na zobaczenie go w pałacu, bo król – jaki by nie był – z ludem się nie brata, a poza tym od dawna już tu nie mieszka. Nie szkodzi. Ilość wspaniałych zdobień, posągów i dekoracji jakie tu zobaczymy z pewnością nas zachwycą, bo przecież to miejsce jest najważniejsze w stolicy! Dość powiedzieć, że całość kompleksu pałacowego zajmuje ponad 200 tys. mkw., a strzegą go przez złymi duchami olbrzymi kamienni strażnicy!

Duchowym sercem tego miejsca jest Phra Kaew, gdzie króluje Szmaragdowy Budda. Jaspisowy posąg mierzący zaledwie 60 centymetrów jest jednym z najważniejszych w całym kraju, chroniąc swą mocą Tajlandię przed złem. Przed świątynią co dzień składane są ofiary z lotosu i złotych listków. W pobliskiej świątyni Wat Pho czeka gigantyczny Budda odpoczywający w pozycji leżącej.

Ten złoty posąg o długości... 46 metrów jest jednym z największych w Azji!

Wierni obchodzą go w nabożnym skupieniu, wrzucając monety do ofiarnych miseczek. Co ciekawe, świątynia słynie też z organizowanych tu kilkudniowych kursów... masażu. A jeśli nie mamy czasu, by zrobić taki kurs, zawsze możemy się oddać w ręce specjalistów, choć lepiej zapomnieć o miłych relaksujących doznaniach. Tutejszy masaż ma leczyć, co oznacza solidne (ba, bolesne!) ugniatanie.

Za to po jego zakończeniu poczujemy się jak nowo narodzeni! I będziemy mieć siły, by wyruszyć na spotkanie z Chinatown. Ta dzielnica powstała ok. 200 lat temu i była siedzibą kupców. Także dziś znajdziemy tu setki sklepików oferujących biżuterię, elektronikę, pamiątki i tradycyjne dania. Natomiast Phahurat Market to hinduska oaza, gdzie warto kupić tkaniny lub skosztować hinduskiej kuchni.

Spacer po mieście można zakończyć w okolicach Khao San Road. To ulica-legenda, jedno z pierwszych miejsc zasiedlonych tłumnie przez turystów. Znajdziemy tu dosłownie wszystko: zakłady krawieckie, gdzie w dobę uszyją nam garnitur lub stylową suknię, setki sklepów z pamiątkami, jeszcze więcej restauracji i pubów, ulicznych grajków i obwoźne stragany z naleśnikami lub mrożonymi owocami. Tu muzyka gra do rana, a imprezy praktycznie nigdy się nie kończą. Dlatego próżno w tej okolicy szukać ciszy i samotności.

By je znaleźć, najlepiej pojechać do dawnej stolicy Ayutthaya, która przez cztery wieki była stolicą Syjamu, jak niegdyś nazywano Tajlandię. Pozostały po niej wspaniałe ruiny świątyń, pałaców i budowli obronnych. To właśnie w tej scenerii rozgrywała się historia Anny, Angielki, która była nauczycielką dzieci króla Mongkuta w 1860 r. Na podstawie tej historii powstały doskonałe filmy: „Król i ja” oraz „Anna i król”, ale ekipy filmowe nie dostały zgody na kręcenie w Tajlandii. Dlatego spacerując po dawnej stolicy, nie ma co wypatrywać zapamiętanych z filmu plenerów...

Ile to kosztuje

Wycieczka objazdowa po Tajlandii od ok. 6600 zł. Przelot z Polski do Bangkoku od ok. 1700 zł. Nocleg w pokoju dwuosobowym ok. 20 USD, posiłki od 3 USD. Przy pobycie do 30 dni nie jest konieczna wiza.

Wstęp do Pałacu Królewskiego – 8 USD (w cenie zwiedzanie nie tylko pałacu, ale też m.in. Wat Phra Keo, wstęp do Wat Pho (Świątynia Odpoczywającego Buddy) – 1 USD. Wodny tramwaj na Chao Praya 0,25 USD.

Artykuł pochodzi z kategorii: Zwiedzaj świat

Świat & Ludzie
Więcej na temat:

Zobacz również

  • Nie ma znaczenia, czy przyjedziemy do Ortisei, Canazei, Corvary czy Arabby. W Dolomitach u stóp Gruppo del Sella przez cały tydzień można nie zdejmować nart i codziennie jeździć na innych stokach. więcej