Amazonia - zielony raj czy zielone piekło?

Fascynująca rzeka, fascynująca kraina. Miejsca dziewiczej przyrody, do których można dotrzeć tylko łodzią.

Zdjęcie

/Arch/123RF Picsel
/Arch/123RF Picsel

Amazonka jest rzeką nudną. Gdy już opuszcza kaniony Andów i płynie do Atlantyku szerokim korytem, jest niczym innym niż wielką autostradą przecinającą Amerykę Południową.

Zamiast samochodów poruszamy się małymi łódkami albo wielkimi statkami. Do Manaus, 1500 km od oceanu, dopływają te największe pełnomorskie! I tak jak w cywilizowanym świecie: ciekawie zaczyna się dopiero wtedy, gdy zjeżdżamy z tej „autostrady” na bok.

Reklama

Zdjęcie

Dzika, wciąż niedostępna natura to królestwo ptaków i ornitologów. Mają tu wymarzone warunki. Cywilizacja, niestety, jest coraz bliżej. /Arch/123RF Picsel
Dzika, wciąż niedostępna natura to królestwo ptaków i ornitologów. Mają tu wymarzone warunki. Cywilizacja, niestety, jest coraz bliżej.
/Arch/123RF Picsel

Zdjęcie

Wiktoria królewska otrzymała nazwę na cześć angielskiej monarchini. /Arch/123RF Picsel
Wiktoria królewska otrzymała nazwę na cześć angielskiej monarchini.
/Arch/123RF Picsel

Zdjęcie

Żaby są wyjątkowo wrażliwe na wyrąb lasów. Grozi im zagłada. /Arch/123RF Picsel
Żaby są wyjątkowo wrażliwe na wyrąb lasów. Grozi im zagłada.
/Arch/123RF Picsel

Przybysze trafiający tu z „cywilizacji” mają problem. Zachwyt miesza się bowiem z lękiem przed dzikim, niezrozumiałym światem.

Zdjęcie

Liście wiktorii królewskiej w parku Heliconia mogą osiągać nawet 4 metry. /Arch/123RF Picsel
Liście wiktorii królewskiej w parku Heliconia mogą osiągać nawet 4 metry.
/Arch/123RF Picsel

Zdjęcie

Do wielu miejsc można się dostać tylko łodzią. /Arch/123RF Picsel
Do wielu miejsc można się dostać tylko łodzią.
/Arch/123RF Picsel

Zielony raj i zielone piekło, czyli wyprawa najdłuższą rzeką świata

W jakim jesteś kraju? – zapytał mnie recepcjonista, gdy meldowałem się w tanim hotelu w Letycji. Przez chwilę myślałem, że źle zrozumiałem pytanie.

Ale w tym miejscu na ziemi jest ono jak najbardziej na miejscu. Chodzi o pieczątkę w paszporcie. Kolumbijska Letycja przez miedzę graniczy z brazylijską Tabatingą i przez rzekę z peruwiańską wioską Santa Rosa.

Można więc śniadanie zjeść w Kolumbii, obiad w Peru, a kolację w Brazylii i wrócić na wieczornego drinka znów do Kolumbii. Paszportu nikt nie sprawdza, jedyną różnicą jest inna waluta i język portugalski po brazylijskiej stronie.

Dopiero gdy wyruszamy dalej, konieczne jest odnalezienie właściwych pograniczników i uzyskanie stosownych pieczątek w paszportach. Tu, na rzece, nikogo nie interesują takie biurokratyczne wymysły.

Tubylcy nazywają siebie Amazończykami albo „chiarapas”. Niezależnie od paszportów jakimi się posługują. Nie dziwi nas więc i to, że wycieczka małą łodzią peke-peke – choć opłacona w Kolumbii – zaczyna się w Santa Rosa, tuż obok patrolowych łodzi marynarki peruwiańskiej.

Przyznam, że nasza łupinka wyglądała niezbyt imponująco. Przewodnik też nie wzmocnił naszego zaufania. – Gdybyśmy się wywrócili i wpadli do wody, to nie róbcie żadnych gwałtownych ruchów, tylko podpłyńcie do najbliższego kawałka drewna i dajcie się ponieść nurtowi w oczekiwaniu na ratunek.

Nie bójcie się piranii. W głównym nurcie ich nie ma. Najgorsze są anakondy, które reagują na rozpaczliwe ruchy potencjalnych topielców. Anakondę szczęśliwie spotkałem tylko w zoo, a wycieczka i tak dostarczyła mi wrażeń. Gdy opuściliśmy główny nurt (niesie wszystko, co spotka), można było zanurzyć się w gęsty zielony labirynt.

Być może nawet kręciliśmy się w kółko, bo drogę znał tylko przewodnik, ale za każdym zakrętem starorzecze wyglądało inaczej. Spotykaliśmy też położone na palach osady. Ludzie prowadzą tu normalne gospodarstwa. Nie brakuje „cywilizacyjnych” udogodnień, takich jak telewizory czy światło.

Jedyna różnica jest taka, że sąsiedzi odwiedzają się łódkami a nie samochodami. O tej porze roku woda jest jeszcze nisko. W kwietniu i maju poziom podnosi się nawet o kilka metrów.

To determinuje życie w miastach, na przykład w położonym w górze rzeki Iquitos. Wolną „lancią”, jak nazywane są statki transportowe, podróż tam może trwać nawet trzy dni. Szybką łodzią dopłyniemy w 10 godzin.

Dopiero przy nabrzeżu widać jak oryginalne są ładunki przewożone rzeką. Tu nie dziwi nawet karawan na powitanie. No tak, płynęliśmy z... nieboszczykiem na pokładzie. Do Iquitos nie da się inaczej dostać niż łodzią lub samolotem.

To największe miasto świata bez lądowego połączenia z resztą cywilizacji południowoamerykańskiej. Miasto założyli jezuici jako skromną misję. Swój rozwój zawdzięcza gorączce kauczuku, który w XIX wieku był na wagę złota.

O tamtych czasach opowiada doskonały film Wernera Herzoga „Fitzcarraldo”. Zresztą dziś też wszelki biznes związany z Amazonią ma swoje siedziby tutaj. Niezależnie od tego czy dotyczy to fabryk, czy przewodników po dżungli.

Turyści, którzy przetrwali zielone piekło z ulgą witają wszelkie oznaki cywilizacji. Ci, którym jeszcze mało wybiorą się na targ do Belen. Nie brakuje tam oryginalnych przypraw i przysmaków, od jakich europejczycy odwracają głowę z dezaprobatą.

Na każdą chorobę znajdziemy lekarstwo magicznego szamana. Gdy zejdziemy nad rzekę, trafimy na Peruwiańską Wenecję. To dzielnica biedoty. Lepiej zwiedzać ją w ciągu dnia. I to łodzią. Wieczorem bezpieczniej jest pójść na spacer bulwarem Malecon Madonaldo.

Wprost z kafejek można podziwiać zachód słońca nad rozlewiskiem największej rzeki świata. Nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że widok przypominał podobną panoramę... nad Biebrzą. Tylko temperatura nie pozwoliła mi się rozmarzyć przy tej tęsknej impresji.

Mieczysław Pawłowicz

Ile to kosztuje

Przelot do stolic Kolumbii czy Peru w promocji od ok. 2500 złotych. Samolot z Bogoty do Letycji czy z Limy do Iquitos od ok. 100 $ w jedną stronę. W Letycji od turystów wymagana jest opłata 18 $. Wycieczki łodziami po dżungli od 50 $ za dzień (z wyżywieniem). Łódź między Iquitos a Letycją 25-65 $.

Co warto wiedzieć

doskonała strona po portugalsku, angielsku i włosku: www.amazonia.org/

Artykuł pochodzi z kategorii: Zwiedzaj świat

Świat & Ludzie

Zobacz również

  • Każda pora roku jest dobra, by wybrać się na Maderę, portugalską wyspę wulkaniczną na Atlantyku. Zwłaszcza zima – u nas mróz, a tam temperatura nie spada poniżej 20ºC. Wszechobecna zieleń i... więcej