Żmigród. Co warto zobaczyć?

To dolnośląskie miasteczko ma nie tylko intrygującą nazwę, ale też wiele innych atrakcji. Zaglądamy tam, by im się przyjrzeć.

Zdjęcie

Pałac Hatzfeldów w Żmigrodzie/fot. Dziurek /Reporter
Pałac Hatzfeldów w Żmigrodzie/fot. Dziurek
/Reporter

Dolnośląskie miasteczko wydaje się jednym z wielu podobnych, koło których przejeżdżamy codziennie, nigdy tam się nie zatrzymując. Tym razem warto zjechać z głównej drogi. I to dwa razy. Już wyjaśniam dlaczego.

Wizyta w miasteczku zabierze nam nie więcej niż pół godziny!

Pierwszy raz – sam Żmigród. Najlepiej zatrzymać się przy rynku. Na jego środku jest kolumna maryjna. Coś w stylu tych znanych turystom lubiącym zaglądać do Czech. Nie tak jednak okazała, a i rynek skromny i rozmiarami, i wyglądem. Ale schludnie utrzymany.

Reklama

Widać stąd wieże dwóch kościołów. Ten bliżej, pod wezwaniem Trójcy Świętej, jest o wiele cenniejszy i o wiele starszy. Stał już w tym miejscu w XIII w. Ten, który widzimy jest jednak młodszy. Konsekracja miała miejsce w 1599 roku.

Zasługuje na krótkie odwiedziny, bez dwóch zdań. Drugi należał kiedyś do Kościoła ewangelickiego, teraz jest katolicki... I to wszystko, bo trudno przypuszczać, by zabytkowa wieża ciśnień mogła wywołać przyspieszone bicie serca.

Ale jest coś jeszcze – ten drugi raz! Za Żmigrodem znajduje się pałac Hatzfeldów, a właściwie romantyczna ruina, pozostałość po nim. Wchodząc do ładnego i rozległego parku przenosimy się w czasie. Kiedyś zamek łączyła z miastem droga na długim na półtora kilometra wale ziemnym. Od XIV wieku stał tu zamek.

W burzliwych czasach wojny trzydziestoletniej przebudowano go na twierdzę, by później nadać formę barokowego pałacu. Kolejne przebudowy uczyniły z niego okazałą rezydencję. Jej świetność przypadła na XIX wiek.

Tu podpisano pakt antynapoleoński. I choć przetrwała II wojnę, została spalona w 1945 roku przez czerwonoarmistów. Warto popuścić wodze fantazji, by usłyszeć szelest balowych sukni i szepty rozmów dyplomatów.

No tak, trzeba jeszcze wytłumaczyć nazwę. Nie chodzi raczej o żmije, ale smoki. Gdzie się podziały? Jeden pozostał w herbie miasta...

Informator

Żmigród leży przy ważnej ruchliwej drodze numer 5 (E 261) między Wrocławiem (47 km) a Lesznem. Łatwo tu dojechać samochodem, ale warto rozważyć dojazd pociągiem.

Połączenie jest dobre, czas przejazdu krótki (od 31 minut), a wygoda duża. Poruszanie się po mieście Jadąc samochodem od Wrocławia krajową piątką, centrum miasteczka mamy po lewej stronie.

Centrum jest ciasne, a znalezienie miejsca do zaparkowania na rynku w dni powszednie może być trudne. Miasteczko nie jest rozległe, warto więc zostawić samochód kilka przecznic dalej.

Natomiast pałac Hatzfeldów znajduje się w północno-wschodniej części miasta. Przy wyjeździe ze Żmigrodu w stronę Leszna trzeba wypatrywać po prawej stronie stacji benzynowej Orlenu. Zaraz za nią skręcamy w prawo w ul. Parkową.

Doprowadzi nas do parkingu przy parku. Zwiedzanie Kościoły są dostępne tylko w godzinach nabożeństw (a więc z rana i późnym popołudniem w dni powszednie, w soboty po południu, gdy odbywają się śluby, najłatwiej wejść do nich w niedziele. Pamiętajmy jednak, by nie zwiedzać w czasie Mszy Świętych!

Pałac Hatzfeldów i park dostępny jest bezpłatnie. W parku warto zwrócić uwagę na dawną oranżerię z II poł. XVIII w., która została zbudowana przez Langhansa.

Polecamy zajrzenie do wieży mieszkalnej z 1560 roku. Na parterze mieści się informacja turystyczna (w tygodniu w godz. 8-17, a soboty i niedziele: 14-18), a na jednym z pięter apartament hotelowy. Na szczycie jest taras widokowy.

Artykuł pochodzi z kategorii: Zwiedzaj Polskę

Świat & Ludzie

Zobacz również

  • ​Dolina Stubai - narciarski raj w Austrii

    Nie ma lepszego miejsca w Austrii na narty. Trudno też o lepsze w Europie i na świecie. Co roku Dolina Stubai jest uznawana za najbardziej przyjazny region narciarski dla rodzin, ale trasy są... więcej