Moja miłość - Kazimierz Dolny

Któż nie lubi opowieści o miłości... Właśnie z Kazimierzem Dolnym nad Wisłą wiąże się historia płomiennego uczucia. Dziś też można się zadurzyć w tym kultowym miasteczku. W tym barwnym miejscu i okolicy znajdziemy wszystko: zabytki, Wisłę, lasy, pagórki, wąwozy. Tekst: Marta Jaworska

Reklama

Miasto to przez wieki było królewską własnością, a upodobał je sobie szczególnie Kazimierz Wielki, król Polski w latach 1333–1370. Z tym monarchą wiąże się wspomniana historia miłosna. Ponoć spotykał się tu skrycie z Esterką, niezwykle urodziwą Żydówką.

Król chadzał do ukochanej podziemnymi tunelami z zamku do pobliskiej Bochotnicy, gdzie pobudował dla niej zamek. Estera miała urodzić królowi upragnionych synów, których nie mógł się doczekać z królową.

Historia tej miłości nie ma jednak szczęśliwego końca. Kazimierz Wielki był kochliwy i zostawił Esterę dla kolejnej oblubienicy. Porzucona kochanka miała rzucić się z zamkowego okna. Ale ile w tym wszystkim prawdy – nie wiadomo.

Pewne jest jednak, że to za czasów tego króla Kazimierz Dolny zyskał świetność. Na polecenie monarchy wybudowano główną część zamku i wiele kamienic.

O Kazimierzu Wielkim mówiło się zresztą, że: „ zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną”. Kazimierz Dolny (obecnie w woj. lubelskim) rozwijał się dzięki Wiśle, która była od XIV do XVII wieku najważniejszą trasą komunikacyjną kraju. Wisłą transportowno zboże do Gdańska.

Tu też przecinały się szlaki handlowe ze Wschodu na Zachód. Gdy wjeżdżam do Kazimierza Dolnego, od razu widzę charakterystyczne spichlerze wzniesione na wysokim brzegu Wisły. Bogaci kupcy stawiali je, by przechowywać tu zboże (XVI-XVII w.).

Z kilkudziesięciu spichlerzy zostało dziś kilka. W jednym jest Muzeum Przyrodnicze. Tu przenoszę się w naprawdę odległą przeszłość: są tu skamieniałe amonity (spiralne muszle sprzed 65 mln lat!). Przedsmak ciekawej ekspozycji znajdziemy na stronie internetowej: www.kazimierzdolny.pl/muzea

Spacer rozpoczynam od Rynku. Większość kamienic wzniesiono z wapienia, którego duże pokłady znajdują się w okolicy. To kamień łatwy w obróbce, stąd wyjątkowo bogate zdobienia fasad budynków. Najbardziej znane są kamienice z XVI i XVII w., kazimierzowskich rodzin kupieckich: Celejów i Przybyłów (na fot. na poprzedniej stronie pokazaliśmy kamienicę braci Mikołaja i Krzysztofa Przybyłów).

Budowlę pokryto płaskorzeźbami przedstawiającymi scenki biblijne, widać też postaci świętego Mikołaja i św. Krzysztofa. Kamienice wykończono attykami (to górne ścianki domu pełniące rolę dekoracyjną i chroniące dach przed pożarem).

Przy Rynku odwiedzam też kościół farny (co dawniej oznaczało: parafialny). Jego fundatorem był Kazimierz Wielki. Początki budowy sięgają pierwszej połowy XIV w. Potem po pożarach kościół przebudowywano, ale już w stylu renesansowym.

Gdy w latach 90. XX w. prowadzone były tu prace konserwatorskie, odkryto krypty, a w nich – między innymi naczynia kamionkowe nawet z XVI w. Powyżej kościoła wspinam się kamienną ścieżką do ruin zamku. Wzgórze Zamkowe jest już otwarte do zwiedzania po gruntownej rewaloryzacji całego obiektu.

Po zwiedzeniu ruin zamkowych ponownie schodzę na Rynek. W jego centralnym punkcie mogę ochłodzić się wodą z głębinowej studni. Stoi tu ona od XIX w. – wtedy była zdrojem ulicznym.

Na ulicy Nadrzecznej, niedaleko Rynku, unosi się zapach świeżego pieczywa. To ze słynnej piekarni Cezarego Sarzyńskiego. Wypieka się tu pyszne koguty z drożdżowego ciasta.

Smakują jak najlepsza na świecie chałka. Zabieram ze sobą też kilka kogutów dla znajomych, bo to świetna pamiątka z Kazimierza Dolnego.

Po zjedzeniu sycących wypieków, pełna sił wracam na Rynek, by teraz nasycić wzrok! W jednej z kamienic mieści się tu Muzeum Sztuki Złotniczej (bilety 5–7 zł). Są tu srebra stołowe i religijne, chrześcijańskie i judaistyczne, najstarsze z XV w.

Spacer wąwozami to kolejny etap mojej wędrowki. Wokół Kazimierza Dolnego rozciąga się gęsta sieć wąwozów lessowych, zwanych Dołami. Jest np. Plebani Dół kończący bieg przy klasztorze reformatorów w miasteczku, czy najbardziej znany Wąwóz Małachowskiego.

Podczas powstania listopadowego, w tym wąwozie hrabia Małachowski prowadził batalion do ataku przeciw wojskom rosyjskim, i tu zginął. Dziś przypomina o tym pamiątkowa płyta. Więcej można się dowiedzieć na stronie: www.wawozmalachowskiego.kraina.org.pl

W Kazimierzu Dolnym nad Wisłą czas płynie leniwie. Zwiedzając spichlerze i kościół, mam wrażenie, że czas się zatrzymał. Spacerując wąskimi uliczkami, przepastnymi wąwozami, zapomina się o codziennych problemach.

Weekend w Kazimierzu Dolnym to doskonały pomysł na relaks. Dotrzeć tu można np. autobusem czy prywatnym busem, których dużo kursuje i z Warszawy, Lublina, i Puław. Na przykład z Lublina to niecała godzina jazdy, z Warszawy – niewiele ponad 2 godziny, z Katowic – 4 godz. Jeśli wypad planujemy własnym autem, warto po drodze zatrzymać się na chwilę w Nałęczowie i napić się wód mineralnych zdrowych dla serca. Ale to już całkiem inna historia...

Opisane miejsca, przydatne informacje

Centrum Informacji Turystycznej w Kazimierzu Dolnym, Rynek 27, 24-120 Kazimierz Dolny, telefon: 81 881 07 09, czynne od 9.00 do 18.00.

Rezerwacja pokoi i kwater: www.kazimierzdolny.pl www.nocowanie.pl www.pokojeanna.kazimierzdolny.pl www.doly14.pl www.e-turysta.net Więcej – na stronie internetowej miasta: www.kazimierz-dolny.pl

Artykuł pochodzi z kategorii: Zwiedzaj Polskę

Tekst pochodzi z magazynu

Tina
Więcej na temat:

Zobacz również

  • Nad nasze morze jedźmy nie tylko na wakacyjny wypoczynek. Zimą Wybrzeże też ma swój urok, a nawet krótki wypad zawsze wyjdzie nam na zdrowie! więcej