Jersey - bogata wyspa z łagodnym klimatem

Dzięki kaprysowi historii ta niewielka wyspa jest jak pryszcz na nosie dwóch wielkich krajów.

Zdjęcie

/Pracownia Projektowa Maxpol Grażyna Bogusiewicz
/Pracownia Projektowa Maxpol Grażyna Bogusiewicz

Królestwo pięknych plaż i owoców morza. Położone u wybrzeży Francji, zarządzane przez Wielką Brytanię, ale od obu krajów realnie niezależne.

Walutą jest tu funt, ale nie ten angielski, a własny. Nie należy do Unii Europejskiej, ale robi z nią świetne interesy. Jak wygląda życie codzienne największego skrawka lądu archipelagu Wysp Normandzkich? Płynie sobie dość leniwie. Bo pośpiech wcale nie jest na Jersey mile widziany.

Reklama

Zdjęcie

/Pracownia Projektowa Maxpol Grażyna Bogusiewicz
/Pracownia Projektowa Maxpol Grażyna Bogusiewicz

Jeszcze w latach 80. XX wieku bohaterem wyspy był znany także w Polsce z kryminalnego serialu komisarz Bergerac. Podjeżdżał kabrioletem Triumph Roadstar przed komisariat w St Aubin, przeskakiwał drzwi auta i biegł rozwiązywać tajemnice liczącej nieco ponad 100 km kwadratowych wysepki.

A to kradzież zabytkowego naszyjnika starszej pani, a to przemyt, a to wyskoki bandy wyrostków.

– Lubiliśmy go, ale kojarzył się raczej ze staromodnym obrazem Jersey – opowiada mi przewodnik. Po chwili dodaje: – Dzisiejsze Jersey to wyspa młodych, dynamicznych ludzi pracujących w sektorze finansowym, albo dla turystów.

Jersey polubili anglosascy bogaci emeryci, jednak wyspa zasłynęła jako raj podatkowy. Nie należy formalnie do Wielkiej Brytanii, choć wszyscy mówią tam po angielsku. Jest tzw. dependencją Korony Brytyjskiej. Nie używa euro ani nawet brytyjskiego funta, ale własnego funta Jersey.

Ma podatki tak niskie, że kto żyw (i dostatecznie bogaty!), przenosi tam swoje firmy, konta i lokaty. Nawet oficjalna strona Jersey rozpoczyna się właśnie od informacji podatkowych. Nikogo nie dziwią zatem w centrum stolicy małe, dyskretne oddziały najważniejszych światowych banków i instytucji finansowych.

To... Szwajcaria, ale z widokiem na morze! Swój wyjątkowy ustrój Jersey zawdzięcza geografii i skomplikowanej historii. Wyspa (razem z kilkudziesięcioma okolicznymi okruchami skał wystającymi z Kanału La Manche) leży u wybrzeży francuskiej Normandii. A jednak od tysiąca lat należy do królów z północnej części kanału.

Ciągoty Jersejczyków do Francji widać właściwie tylko w menu! Nie chodzi jednak o francuską miłość do gotowania. Wyspa słynie z owoców morza. Ich obfitość zawdzięcza największym pływom na naszej planecie.

W czasie przypływu jachty przed komisariatem Bergeraca kołyszą się na wodzie. W czasie odpływu stoją wbite w piach! Różnica poziomów wynosi nawet 11 metrów. Tak zmieniający się poziom morza stwarza idealne warunki rozwoju dla ostryg, przegrzebek, muli, krabów, langust, homarów, jak i wielu gatunków atlantyckich ryb.

Na Jersey przyjeżdżają turyści specjalnie po to, by tych wszystkich specjałów pokosztować – rzecz jasna (i tu wpływy francuskie) podawanych z winami z Burgundii i Langwedocji! Fascynacja Francją na Jersey jest jednak krótka. Przy deserze widać już powrót do Korony.

Królują sery pochodzące wyłącznie z ekologicznych hodowli na Jersey, a produkowane z mleka unikalnych lokalnych krów o rdzawym umaszczeniu, tzw. dżerzejek. Nawet na krążkach brie w sklepach, widnieją... zdjęcia i imiona (!) krów, od których pochodziło mleko. Zaangażowanie kucharzy i ich kulinarny patriotyzm są tak wielkie, że aż dwie restauracje na wysepce doczekały się gwiazdek Michelina. Nie mniej słynne od restauracji są plaże.

Od ponurego średniowiecznego zamczyska w Gorey, przez okolice stołecznego St Helier i zabytkowego St Aubin kilometrami ciągną się łachy złotego piasku. Nie zważając na temperaturę Brytyjczycy kąpią się, pływają na deskach i żeglują.

Ukształtowanie Jersey sprawia, że idealnym środkiem transportu dla turystów jest rower. Niektóre miejsca wymagają jednak szczególnej uwagi. Na przykład przy latarni morskiej Corbière, gdzie szosa łącząca latarnię ze stałym lądem jest zalewana w czasie przypływu. Łatwo zapomnieć się podziwiając widoki i zostać odciętym od lądu na kilkanaście godzin!

Kiedy zwiedzanie trochę zmęczy, śladem statecznych Brytyjczyków należy udać się do jednego z hoteli wyglądających jak uzdrowiska, na klasyczny „five o’clock”. Wbrew temu, co się często sądzi, herbatka o piątej nie ogranicza się do filiżanki indyjskiego naparu.

Podwieczorek zaczyna się od lampki szampana, by przez małe kanapeczki i – jednak – filiżankę herbaty, doprowadzić łasucha do szerokiej gamy deserowych ciastek. Po nich wypada już tylko usiąść z cygarem na werandzie i zapatrzeć się w morską dal!

Marcin Jamkowski

Ile to kosztuje

Najrozsądniej jest polecieć samolotem do Londynu i dalej na Jersey jedną z brytyjskich linii krajowych. Koszt całej podróży od ok. 1000 zł.

Noclegi są drogie, coś tańszego można znaleźć tylko przez internet. Obiad z owoców morza z winem dla 2 osób w porcie kosztuje ok. 50 funtów.

Co warto wiedzieć

www.jersey.com

Artykuł pochodzi z kategorii: Wakacje

Świat & Ludzie

Zobacz również